Historia Klubu Sportowego "UNIA" Bieruń Stary
spadkobiercy klubów "BIERUŃ STARY 25", "SOKÓŁ", "STRZELEC", RKS "LIGNOZA"
80
lat temu, w kilka lat po zakończeniu I wojny światowej i zmagań
powstańczych o powrót Górnego Śląska do Polski, po prawie VI wiekach
przynależności do Czech, Austro-Wegier i Prus, (1348 rok - Król Polski
Kazimierz III Wielki zrzekł się ziem śląskich na rzecz Czechów), kiedy
następowała powoli, lecz konsekwentnie stabilizacja życia społecznego,
kiedy w domach i na ulicach Bierunia Starego zabłysło po raz pierwszy
światło elektryczne, kiedy tu i ówdzie pojawiło się po raz pierwszy w
domach radio i pierwsze samochody zaczęły z warkotem pędzić po
wyboistych jeszcze drogach, miało miejsce głośne jak na ówczesne czasy
w Bieruniu Starym wydarzenie.
Przy dźwiękach miejscowej kapeli z
rynku w kierunku na Bieruń Nowy wyruszył pochód złożony z chłopców
ubranych w sportowe dresy łącznie z panem sędzią. Zwabieni dźwiękami
kapeli mieszkańcy z ciekawości powiększali grono maszerujących dumnie
sportowców, by w odświętnej scenerii być świadkami pierwszego meczu
piłki nożnej, rozgrywanego zgodnie z przepisami i na prawdziwym boisku.
Ten historyczny dla Klubu mecz odbył się niedaleko gospodarstwa
Błażków na tak zwanym "Jarkowym Polu", na którym co dopiero skoszono
żyto, najprawdopodobniej w niedzielę 26 lipca 1925 roku.
Grano w
piłkę nożną w Bieruniu już wcześniej, lecz w sposób niezorganizowany,
gdzie bramki zastępowały dwa kamienie a piłkę którą było bardzo ciężko
zdobyć zastępowała uszyta szmacianka. Były to mecze pomiędzy Kopcem a
Lignozą, Podugorami a Zakościółkiem czy Rynkiem.
Idea gry w piłkę
nożną przeniknęła na bieruński teren wraz z rozwojem miejscowego
Zakładu i naboru pracowników z wielkich miast, o których wtedy się
mówiło "ludzie z hut". Dzięki entuzjazmowi miejscowej młodzieży oraz
zaangażowaniu miejscowych zamożniejszych obywateli założono w roku 1925
pierwszą prawną organizację "Klub Sportowy", który przyjął nazwę
"Bieruń Stary 25". Do założycieli należeli: Naczelnik Urzędu Pocztowego
Jan Kubanek (pierwszy Prezes), kupcy Franciszek Kulas, Paweł i Karol
Długoniowie, Alfons Gawlik i Wawrzyniec Baruś u którego na rynku nad
gospodą mieściła się szatnia. Kroniki wspominają również o urzędnikach
i fachowcach miejscowej fabryki dynamitu i lontów takich jak: Augustyn
Labus czy Paweł Gogolin.
Przeciwnikiem sportowym pierwszego
pamiętnego meczu dla Bierunia był zespół z Imielina, gdzie dwa lata
wcześniej rozpoczęto uprawianie gry w piłkę nożną. Ten pierwszy
historyczny mecz zakończył się remisem 3 - 3 a zmęczeni ale
uszczęśliwieni zawodnicy długo rozpamiętywali chwile rozgrywanego w
lipcowe popołudnie meczu. Do bohaterów tego pamiętnego spotkania
należeli zawodnicy: Jan Olejnik, Jan Kubanek, Zbigniew Malski, Lucjan
Malski, Wilhelm Długoń, Paweł Gogolin, Wawrzyniec Baruś, Walenty Gopek,
Edmund Kubina, Alfred Michalek i Alfons Gawlik. Wszystkie trzy bramki
dla bierunian zdobył w tym meczu Lucjan Malski.
Później
przyszły mecze następne i te wygrane i te przegrane, lecz piłka nożna
ta z prawdziwego zdarzenia zadomowiła się w Bieruniu na dobre. Rosła
też liczba zwolenników Klubu i jego zagorzałych kibiców. O tym jak
bardzo życzliwi dla swojej drużyny byli miejscowi kibice niech świadczy
fakt, że do dnia dzisiejszego dochowała się anegdota mówiąca o tym, jak
to Klub Sportowy z Bierunia Starego został nieoficjalnym mistrzem
świata. A rzecz miała podłoże w fakcie, że bieruński Klub pokonał AKS
Chorzów 3-1 a ponieważ AKS Chorzów wcześniej wygrał ze Spartą Praga 4-2
a ta ponoć wygrała turniej w Ameryce Południowej z najsilniejszymi
zespołami świata.
Dalsze lata nie były jednak tak pomyślne jak
entuzjastyczny początek. Nazbyt skromne fundusze, dojazdy na mecze
furmankami, wozami drabiniastymi a później rowerami spowodowały, że
działalność Klubu zaczęła zamierać. Na nowo tworzenie drużyny
piłkarskiej podjęło się ówczesne Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej.
Stowarzyszenie to organizując festyny ludowe, przedstawienia amatorskie
oraz zabawy taneczne z uzbieranych funduszy zakupiło nowy sprzęt
sportowy i działalność sportowa znów ożyła, gdyż na brak utalentowanej
młodzieży nie mógł narzekać ówczesny kierownik drużyny Jerzy Karwath.
Do czołowych zawodników z tego, okresu należą: Roman i Walenty
Carbogno-Barnabe, Józef Klimza, Józef Kulski, Teodor Latocha, Wilhelm
Nyga, Piotr Bobla, Jerzy Simon i Konrad Fabian.
Wyszukano
również nowy teren pod boisko sportowe, które tym razem mieściło się na
pastwisku gospodarza Gawlika w okolicy Jajost. Drużyna oparta na
Stowarzyszeniu Młodzieży Polskiej nie przetrwała zbyt długo, masowe
bezrobocie wśród młodzieży w latach trzydziestych było czynnikiem,
który zadecydował o losach zespołu. Nowy zastrzyk finansowy a
równocześnie nowe możliwości stworzył przed młodzieżą Miejscowy Ośrodek
Gimnastyczny "Sokół", któremu patronował ówczesny miejscowy lekarz
Wiktor Rybok.
Przy ośrodku tym zawiązała się nowa drużyna. W tym
czasie dały znać i wywarły również piętno na życiu sportowym rozgrywki
natury politycznej. Powstaje wtedy na terenie miasta druga drużyna przy
młodzieżowej organizacji "Strzelec", której przewodził burmistrz miasta
zwolennik sanacji Rudolf Piprek.
Powstanie dwóch konkurencyjnych
drużyn zamiast ożywić działalność sportową, na skutek ciągłego
wzajemnego podbierania sobie zawodników, spowodowała rozdźwięk i
obniżenie lotów. Do najbardziej znanych zawodników tego okresu należą:
Paweł Gałyga, Józef Piprek, Józef Byok, Wiktor Latocha, Józef Seweryn,
Józef Rudzki, Józef Szwajnoch, Teofil Latocha, Józef Fołda, Paweł
Noras, Sylwester Mijalski, Józef Klimza i Józef Kulski. Sprawę
połączenia drużyn i utworzenie jednego silnego zespołu podjął się
ówczesny Związek Harcerstwa Polskiego, cóż kiedy była to organizacja
zbyt biedna by sprostać temu zadaniu. Ponieważ "magistrat" decydował o
tym komu można dać pracę w powiązaniu z fabryką "LIGNOZA" S.A. oraz
kopalnią "PIAST" w Lędzinach dlatego też zwycięsko ze zmagań i
niezdrowej rywalizacji pomiędzy bieruńskimi klubami wyszła drużyna
"STRZELCA", która prowadziła w rozgrywkach klasy "B" w 1939 roku i
mogła zdobyć awans do klasy "A". Do piłkarzy z tego okresu
zasługujących na wymienienie należą: Alojzy Żywczok, Humbert
Carbogno-Barnabe, Wilhelm Cichoń, Walenty Wilk, Franciszek Lubecki,
Karol Gondzik, Franciszek Solarczyk, Stefan Nyga, Karol, Barucha,
Ludwik Wacławowicz, Franciszek Figiel, Alojzy Kucz, Jan Nycz, Wilhelm
Sroczyński, Piotr Bobla, Jan Latocha, Jan Hycz, Walenty Latocha,
Walenty Bobla, Walenty Stachoń, Klemens Latocha, Stanisław Kostyra,
Ryszard Kocurek, Franciszek Olczek, Alojzy i Bernard Franke oraz
Kazimierz Knopek. Mecze rozgrywane były na boisku na tak zwanych
"Podugorach", tuż obok rzeki Mlecznej do której często wpadała piłka i
szybko trzeba ją było wyciągać, aby nie popłynęła wraz z wartkim
nurtem. Szatnia zaś znajdowała się w pobliskiej stodole.
Na
przeszkodzie w dalszym rozwoju sportowym stanęła wojna. Wojna, która
całkowicie sparaliżowała życie sportowe, rozproszyła działaczy i
zawodników, gdyż okupant prześladował wszelkie poczynania mające na
celu organizowanie życia społecznego. Kiedy ucichły działania wojenne,
kiedy życie zaczęło wracać do normy, ponownie wrócił czas na
organizowanie życia sportowego w Bieruniu. Trudu tego podjęli się
Tadeusz Kostyra i Kazimierz Knopek.
Trzonem powstającego
zespołu byli zawodnicy z okresu przedwojennego. Nowy klub przybrał
nazwę Robotniczy Klub Sportowy "LIGNOZA" od swojego nowego patrona tj.
fabryki dynamitu i lontów. Rozgrywki wznowiono w 1946 roku. Zespół
został przydzielony do klasy "B" i na pierwszy sukces trzeba było
czekać parę lat. Ten sukces przypadł zespołowi juniorów.
Po
raz pierwszy w swojej historii zawodnicy z Bierunia Starego zanotowali
sportowy sukces, kiedy w lipcu 1951 roku na boisku w Katowicach -
Muchowcu grali w finale o Mistrzostwo Śląska Juniorów. W drodze do
finału nasza drużyna wyeliminowała następujące kluby: HKS Szopienice 4
- 0) (2 - 0) a bramki w tym meczu zdobyli: Edmund Godzik 2, Ewald Baruś
i Wilhelm Mika. Kolejnym rywalem był BAILDON Katowice, którego
bierunianie pokonali 3 - 2 (1 - 2), bramki zdobyli: Edmund Godzik 2 i
Klemens Watoła. W półfinale Unia trafiła na RUCH Chorzów i wygrała 3 -
0 (3 - 0) a bramki zdobyli Edmund Godzik 2 i Ewald Baruś. W meczu
finałowym nasi juniorzy nie wytrzymali presji dojścia i grania w finale
pomimo prowadzenia 2 - 0. Toczący się nieopodal festyn również miał
wpływ, gdyż całkowicie rozpraszał uwagę przede wszystkim naszym
zawodnikom, którzy ostatecznie przegrali z POGONIĄ Nowy Bytom 2 - 3 (2
- 0). Bramki dla naszych barw w tym finałowym meczu zdobyli Wilhelm
Mika i Klemens Watoła.
Zespół ten reprezentowali następujący
zawodnicy: Jan Ficek, Konrad Bobla, Henryk Czarnynoga, Gerard Bencki,
Izydor Kalka, Edmund Godzik, Alojzy Kupka, Klemens Watoła, Wilhelm
Mika, Ewald Baruś, Franciszek Staś i Henryk Jagoda.
Nowe zasady
organizacji życia sportowego w Polsce Ludowej stworzyły przed klubami i
młodzieżą niespotykane dotąd możliwości. Koła sportowe i kluby
organizowane są przy zakładach pracy a opiekę nad działalnością
sportową przejmują Rady Zakładowe. Przy Związkach Zawodowych Chemików
powstaje zrzeszenie sportowe "UNIA", do którego włączony zostaje na
nowy bieruński Klub. Włączenie do zrzeszenia powoduje zmianę nazwy
klubu, która jest nazwą aktualną do dnia dzisiejszego. Opieka zakładu
pracy nad sportem w Bieruniu daje konkretne efekty w postaci budowy w
latach 1954/56 w miejsce polnego boiska, stadionu, który rozbudowywany,
upiększany i modernizowany stał się jednym z najładniejszych tego typu
obiektów na Śląsku. Stadion posiada dwa boiska do gry w piłkę nożną,
boisko asfaltowe do gry w piłkę ręczną i koszykówki, posiadał bieżnię
400 metrową oraz rzutnie i skocznie ale z braku chętnych do uprawiania
lekkoatletyki zlikwidowano te obiekty w 2000 roku poszerzając zarazem
główne boisko do wymiarów 105 x 68 metrów. Wokół głównej płyty boiska
na amfiteatralnych trybunach może pomieścić się ok. 6 tys. kibiców. W
2005 roku zamontowano 200 nowoczesnych krzesełek plastikowych, które w
znacznej mierze upiększyły obraz całego obiektu. W latach 90 ubiegłego
wieku zamontowano jeszcze scenę do imprez kulturalno-rozrywkowych,
którą przeniesiono w 1995 w pobliże boiska asfaltowego, gdzie corocznie
odbywają się majowe imprezy z okazji święta zakładowego. Stadion
posiada pawilon sportowy wybudowany w latach 1993/94 wyposażony w
cztery szatnie wraz z natryskami i zapleczem sanitarnym, magazyny
sprzętu, świetlicę, pokój trenerów, pokój sędziowski, biura klubu,
pomieszczenie gospodarza, pomieszczenia gospodarcze, kawiarnię, taras
oraz galerię widokową. Nieopodal budynku klubowego mieszczą się jeszcze
cztery pomieszczenia na sprzęt do pielęgnacji obiektu. Poprzedni
pawilon sportowy również murowany powstał dzięki zapałowi Stanisława
Młocka i Tadeusza Kostyry, którzy byli inspiratorami i budowniczymi
tego obiektu. Obiekt ten został oddany do użytku w 1964 a w 1968
dobudowano salkę dydaktyczną, gdzie większość prac wykonał Jerzy
Sekuła. Posiadał dwie szatnie, magazyn sprzętu, salkę dydaktyczną i
salkę posiedzeń i był ogrzewany, gdyż posiadał własną kotłownię a
jeszcze wcześniej na tym miejscu był drewniany barak w którym była
wspólna szatnia i magazyn, woda była zaś na zewnątrz i tylko zimna. Ten
drewniany barak służył Klubowi do 1964 roku.
Stworzenie nowych
warunków uprawiania sportu sprzyja powstaniu przy Klubie nowych sekcji
i tak od roku 1950 działa przy Klubie sekcja siatkówki męskiej i
żeńskiej. Do najbardziej oddanych zawodniczek należą: Helena i Stefania
Baruś, Stefania Lubecka, Janina Banot, Jadwiga Pawełczyk, Józefa
Jabłonka, Janina Labus, Halina Belak, Maria i Bolesława Tarnogórskie,
Bolesława Pniok, Eryka Hudzikowska, Anna Hoder. Drużynę męską
reprezentowali: Rajmund Labus, Paweł Labus, Zygmunt Grabowski, Wiesław
Wróblewski, Zygmunt Gopek, Józef Bocheński, Adolf Zaprzałka i Alojzy
Kapica. Powstaje również sekcja motorowa, której inspiratorem i
kierownikiem jest były piłkarz Paweł Gogolin.
Powstaje sekcja
tenisa stołowego prowadzona przez wiele lat przez Adolfa Zaprzałkę i
Romana Machurę. Przez długi okres czasu o sekcji tenisa stołowego było
cicho. Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych tenisiści
stołowi awansując do klasy "A" stali się czołowym zespołem z dużymi
szansami na awans, ale Okręgowy Związek Tenisa Stołowego z siedzibą w
Bielsku-Białej dopatrzył się uchybień w postaci sprzętu a konkretnie
powłoki rakiet stosowanych przez zawodników Unii. Najlepszym
zawodnikiem tej sekcji był Roman Machura a grali jeszcze Henryk
Machura, Adolf Zaprzałka, Zygmunt Grabowski oraz Janina Pluta, Wanda
Hoder i Mila Stolarska.
Prężnie działa również sekcja
podnoszenia ciężarów, w której prym wiodą Stanisław Dziarmaga,
Stanisław Lysko, Mieczysław Szyszka, Marian Mendrela, Waldemar Jagoda,
Jan Myalski oraz młodsi: Jan Gretka, Florian Kulka, Roman Michalczyk,
Henryk Kubica, Walenty Stencel, Walenty Kocurek. Największym sukcesem
mógł się poszczycić Stanisław Lysko reprezentując zespół warszawskiej
Legii podczas odbywania służby wojskowej był trzeci w Mistrzostwach
Polski w podnoszeniu ciężarów w wadze półciężkiej w 1965 roku.
W
1977 roku z inicjatywy śp. Henryka Okuniewskiego Kierownika Warsztatów
Remontowych ZTS "ERG", jednocześnie instruktora piłki ręcznej, pomocy
Mariana Lacha i Jerzego Barcika powstaje sekcja piłki ręcznej oparta na
bazie uczniów miejscowego LO. Przez dwa sezony zespół juniorów naszego
Klubu stanowił silny team i zajmował czołowe lokaty na Śląsku
zdobywając w 1978 Wicemistrzostwo Śląska Juniorów. Na bazie juniorów
zgłoszono do rozgrywek zespół seniorów, który występował w klasie "B"
jednak z braku dopływu nowych zawodników sekcję rozwiązano po rundzie
jesiennej w 1978 roku.
Nie próżnują również zwolennicy piłki
nożnej a drużyna seniorów stanowi silny zespół w skali powiatu. Na
wyróżnienie wtedy zasługują tacy zawodnicy jak: Jan Różok, Paweł Kucz,
Józef Solarczyk, Wilhelm Mika, Jan Bobla, Konrad Kocurek, Franciszek
Tomala, Otto Lubecki, Stefan Ficek, Jan Przypaliński, Paweł Grabowski,
Franciszek Staś, Ewald Baruś, bracia Konrad, Leon i Henryk
Czarnynogowie, oraz pozyskani dla Klubu z Janowa zawodnicy Rudolf
Odelga i Alojzy Teda. W roku 1955 Klub posiada 5 drużyn piłkarskich:
seniorów w klasie "B" i "C", dwie drużyny juniorów i jedną trampkarzy.
Do życia w tym okresie powołana zostaje sekcja szachów. Po trudnych
zmaganiach na szczeblu powiatowym piłkarska drużyna zdobywa w 1956 roku
po raz pierwszy w historii klubu awans do klasy "A". Do czołowych
zawodników w tym okresie należą: Ewald Baruś, Gerard Bencki, Alojzy
Kupka, Jan Wieczorek, Paweł Landa, Jan i Jerzy Fickowie, Franciszek
Latusek, Paweł Gondzik, Stefan Klimza, Wiktor Bratek, Teodor Taistra,
Alojzy Teda, Wilhelm Kupa, Augustyn Niesyto, Ryszard Czempas i Witold
Strzeżyk.
W 1957 roku drużyna w Pucharze Sportu rozgrywa mecz z
I-ligową "POLONIĄ" Bydgoszcz znajdując się w zestawieniach Totalizatora
Sportowego. Bierunianie mecz ten rozegrali w Bydgoszczy, ponieważ w tym
czasie przebywali na obozie sportowym w Ciechocinku skąd o wiele było
bliżej do Bydgoszczy niźli do Bierunia. Mecz co prawda został przegrany
w stosunku 0 - 3 lecz wierni kibice stawiali na Unię i mówili wtedy, że
za parę złotych nie sprzedadzą swojej drużyny i typowali jako
zwycięzców swoich zawodników.
Na uwagę z tych czasów zasługuje wspomnienie spotkań derbowych z lokalnym rywalem Górnikiem Lędziny.
Dla
przykładu: 13 marca 1960 roku w Lędzinach nasz zespół wygrywa 3 - 1 (2
- 1). Bierunianie w tym meczu wystąpili w następującym składzie: Roman
Piekorz - Witold Strzeżyk, Jan Ficek, Jan Wieczorek - Henryk Felder,
Ryszard Czempas - Horst Pluta, Franciszek Latusek, Wiktor Bratek,
Henryk Latocha, Stefan Czarnynoga. Derby lokalnych drużyn oglądało 3000
kibiców. Jak pisze nasz kronikarz, bieruński zespół rozpoczął spotkanie
z wielkim animuszem i zacięciem do gry. Jednak bramki pomimo dużej
przewagi nie padały na domiar tego w zamieszaniu pod naszą bramką
sędzia odgwizdał jedenastkę, którą gospodarze zamienili na bramkę. Nasz
zespół jeszcze mocniej przycisnął rywali i ze strzału Henryka Latochy
uzyskuje wyrównanie a w kilka chwil później Wiktor Bratek przytomną
główką zdobywa prowadzenie. Po przerwie nasza drużyna cofa się do
obrony lecz po 15 minutach niepodzielnie panuje na boisku mając kilka
sytuacji na zdobycie kolejnych bramek. Zbliża się koniec meczu, na 5
minut przed końcem Stefan Czarnynoga zdobywa trzeciego gola. Jeszcze
sędzia dyktuje kolejnego karnego dla lędzinian, jednak nasz bramkarz
Roman Piekorz popisując się dobrym refleksem zagradza piłce drogę do
bramki. Na tym karnym mecz zostaje zakończony.
Ciekawostką i
faktem tego okresu jest powołanie Stefana Czarnynogi do reprezentacji
Śląska Juniorów. Było to pierwsze powołanie naszego zawodnika w
historii Klubu. Nasz ówczesny bramkarz Roman Piekorz dzisiaj piastuje
funkcję Prezesa MKS Lędziny spadkobiercy Górnika Lędziny.
W
drużynie tej występował również Henryk Latocha, późniejszy zawodnik
"GÓRNIKA" Zabrze i reprezentant Polski. I w tym miejscu należałoby
przedstawić najważniejsze akcenty kariery piłkarskiej Henryka Latochy.
W
1961 roku zostaje zauważony przez działaczy gliwickiego "PIASTA". Nie
gra tam długo, gdyż gliwiczanie nie wywiązali się z wcześniejszych umów
więc wraca do "UNII" po rundzie jesiennej. W 1963 roku przenosi się do
lokalnego rywala "GÓRNIKA" Lędziny a od początku 1966 roku zostaje
zawodnikiem "GÓRNIKA" Zabrze. Henryk Latocha trafił do GÓRNIKA w
okresie jego najwyższych notowań nie tylko w Polsce i Europie ale i na
całym świecie. Była to silna drużyna w której grali znakomici piłkarze
tacy jak: Ernest Pohl, Stanisław Oślizło, Włodzimierz Lubański, Zygfryd
Szołtysik, Zygmunt Anczok, Jerzy Gorgoń, Erwin Wilczek, Hubert Kostka,
Stefan Floreński, Alfred Olek, Jerzy Wilim, Jan Banaś, Władysław
Szaryński, Andrzej Szarmach i wielu innych. Z Górnikiem zdobywa 4
tytuły mistrza Polski w latach 1966, 1967, 1968 i 1972 oraz
pięciokrotnie Puchar Polski w latach 1968, 1969, 1970, 1971 i 1972.
Był
8-krotnym reprezentantem Polski, debiutował w meczu z HOLANDIĄ (0-0) w
Warszawie 1 maja 1968 roku, następnie grał 15 maja z IRLANDIĄ (2-2) w
Dublinie, z NORWEGIĄ (6-1) w Oslo 9 czerwca 1968 roku. W 1969 roku 20
kwietnia w Krakowie z LUKSEMBURGIEM (8-1) EMŚ, 7 maja w Rotterdamie z
HOLANDIĄ (0-1) EMŚ, 7 września na Stadionie Śląskim w Chorzowie
ponownie z HOLANDIĄ (2-1) EMŚ, 9 listopada z BUŁGARIĄ (3-0) EMŚ na
Stadionie 10-lecia w Warszawie. Karierę reprezentanta Polski zakończył
w wygranym w Poznaniu meczu z IRLANDIĄ (2-1) 6 maja 1970 roku. W sumie
bilans bardzo dobry, bo w 8 meczach: 5 zwycięstw 2 remisy i tylko jedna
porażka, przy imponującym stosunku bramkowym 23-7.
Brał udział w
meczach o Europejskie Puchary. W 1966 roku w Pucharze Mistrzów drużyna
GÓRNIKA w pierwszej rundzie wyeliminowała berliński VORWAERST
wygrywając w Zabrzu 2-1, przegrywając w Berlinie 1-2 i w trzecim
decydującym meczy rozegranym w Budapeszcie pokonała rywali 3-1. W
następnej rundzie rywalem zabrzan jest bułgarska drużyna CSKA Sofia, na
wyjeździe górnicy przegrywają 0-4, w rewanżu GÓRNIK prowadził do
przerwy 3-0 a Ernest Pohl nie wykorzystał w drugiej połowie jedenastki.
W 1967 roku w I rundzie GÓRNIK eliminuje mistrza Szwecji DJURGARDEN
Sztokholm wygrywając u siebie 4-0 i na wyjeździe 1-0. Kolejnym rywalem
jest mistrz ZSRR DYNAMO Kijów, zwycięstwo w Kijowie 2-1 i remis w
Chorzowie 1-1 dają awans do następnej rundy. W ćwierćfinale GÓRNIK
trafia na MANCHESTER UNITED i przegrywa w Anglii 0-2, by w Chorzowie
pokonać rywali 1-0. Była to jedyna porażka późniejszego zdobywcy
Pucharu Mistrzów Krajowych.
Jest uczestnikiem jedynego polskiego
finału europejskich rozgrywek piłkarskich, gdzie w dniu 29.04.1970 roku
w Wiedniu o Puchar Zdobywców Pucharów, GÓRNIK uległ MANCHESTEROWI CITY
1-2 (0-2), po drodze eliminując takie zespoły jak: OLIMPIAKOS Pireus
2-2 i 5-0, GLASGOW Rangers (3-1 i 3-1), LEWSKI Sofia (2-3 i 2-1), AS
ROMA (1-1, 2-2 i 1-1 i szczęśliwy los).
Z drużyną GÓRNIKA Henryk
Latocha zwiedził również kontynent północnej, południowej i środkowej
Ameryki. W czerwcu 1968 roku GÓRNIK dostał zaproszenie na takie turnee,
które trwało 5 tygodni a rozpoczęlo się w Chicago, gdzie górnicy
pokonali drużynę Mustang Chicago 2-0. Następnie udali się w podróż do
Kolumbii z międzylądowaniem w Maiami na Florydzie. W stolicy Kolumbii
Bogocie GÓRNIK brał udział w turnieju, gdzie grały jeszcze takie
drużyny jak reprezentacja Węgier, Santa Fe i Milionares Bogota. GÓRNIK
w finale uległ Węgrom 2-3. Następnie drużyna udała się do Ekwadoru,
gdzie wygrała dwa mecze a później do Salwadoru, gdzie górnicy ulegli
reprezentacji Salwadoru 0-1. Fakt i ciekawostką jest to, że jedyna
bramka została uznana przez sędziego z powodu dziury w siatce. Piłka po
dośrodkowaniu spadła z góry na siatkę i wpadła do środka bramki. Turnee
zakończyło się turniejem w Kostaryce, który GÓRNIK wygrał. W 1969 roku
w lutym ponownie udał się do Kolumbii przez Nowy Jork, gdzie w finale
turnieju pokonał Milionares 3-1. W Kolumbii grali jeszcze w Cali i
Medelin, następnie udali się do Ekwadoru, później do Peru, gdzie
zremisowali z reprezentacją Peru 2-2. Kolejny cel to Chile, gdzie
wygrali turniej a następnie udali się na wyspy Bahama, na Florydę skąd
polecieli do Nowego Jorku a następnie przez Atlantyk do Europy.
Po
zakończeniu kariery piłkarskiej w "GÓRNIKU" Zabrze w 1973 roku przenosi
się do "RAPIDU" Wiedeń i jako pierwszy z polskich piłkarzy legalnie gra
w lidze austriackiej. Z RAPIDEM Wiedeń gra w Pucharze Mistrzów, gdzie
zostaje wyeliminowany w ćwierćfianle przez AC Milan (0-0 i 0-2). Po
powrocie do kraju przez dwa lata gra w II ligowym GKS-ie Katowice (lata
1974/75). W 1976 wyjeżdża na 3 miesiące do Francji, nie może jednak
znaleźć pracodawcy więc przenosi się do Austrii, gdzie zostaje
zatrudniony w II ligowym POLYAR Kittsee. W 1978 roku kończy karierę
piłkarską i podejmuje pracę w Austrii. Pracuje do końca kwietnia 2005
roku i przechodzi na emeryturę. Powraca w swoje rodzinne strony i
bardzo chętnie pomaga swojemu pierwszemu klubowi "UNII" Bieruń Stary
pełniąc funkcję doradcy a od sezonu 2005/2006 zostaje trenerem drużyny
juniorów.
Wracamy jednak w środek lat sześćdziesiątych.
W
roku 1965 drużyna seniorów prowadzona przez trenera Jerzego Herisza
pochodzącego z KS "WAWEL" Wirek oraz Franciszka Latuska zdobywa w
rundzie jesiennej 2 punktową przewagę i zajmuje pierwsze miejsce w
grupie katowickiej klasy "A" przed bardzo silnymi rezerwami RUCHU
Chorzów i drużyną ŁKS Łagiewniki (Bytom). Zacięta walka w rundzie
wiosennej pozwala na utrzymanie w końcówce jednopunktowej przewagi nad
Łagiewnikami i daje awans w 1966 roku do III ligi. Jednak w wyniku
reorganizacji piłkarstwa w Polsce zostaje utworzona liga wojewódzka
(odpowiednik dzisiejszej IV ligi), drużyna bieruńska zostaje
przydzielona do grupy I katowickiej. Zwycięstwo drużyny fetował wówczas
cały Bieruń, a po ostatnim gwizdku sędziego w ostatnim meczu wygranym z
Podlesianką rozradowani kibice znosili zawodników do szatni a
transparent z hasłem: "Wiwat III liga, niech żyją zawodnicy i kibice"
obnoszono po ulicach miasta zaś serdeczne "Sto lat" rozbrzmiewało do
białego rana. Na uwagę tych chwil radości zasługuje tryufalny wjazd na
stadion jedynego bieruńskiego kowboja Pawła Tomali na koniu,
strzelającego z korkowców na wiwat i cześć naszych bohaterów. Do
czołowych zawodników drużyny należą: Roman Bendel, Ryszard Brudek,
Artur Pluta, Krystian Strzeżyk, Roman i Teodor Taistra, Herbert
Długajczyk, Henryk Felder, Henryk Gawlik, Henryk Kryłut, Paweł (Horst)
Pluta, Jan (Erwin) Wieczorek, Karol Noras, Wiesław Kędziora oraz
pozyskani w wyniku fuzji z LZS-em Cielmice: Rufin Paryż, Jan Gniza i
Jerzy Radwański.
Nie długo zabawiła "UNIA" w lidze wojewódzkiej.
Po wspaniałym zwycięstwie w inauguracyjnym meczu z Górnikiem
Świętochłowice w stosunku 4-1 nastąpił głęboki kryzys i po rundzie
jesiennej zespół zgromadził tylko 6 pkt. i zamykał tabelę. Zarząd Klubu
zaangażował od rundy wiosennej jednego z lepszych trenerów na Górnym
Śląsku pochodzącego z Chorzowa Maksymiliana Barańskiego, który już
pracował w naszym Klubie w latach 1959-1963. Drużyna została dobrze
przygotowana do rundy wiosennej i była rewelacją rozgrywek zdobywając
19 pkt. O spadku zadecydował przegrany w ostatniej kolejce pechowo mecz
z Rymerem Niedobczyce 0-1 na własnym boisku pomimo, iż kapitan Henryk
Felder zdobył prawidłowo bramkę, jednak sędzia Kowol jej nie uznał.
Zrobił zaś gest dla Niedobczyc i uznał gola którego nie było. Po meczu
kibice byli rozgoryczeni i mocno zdenerwowanie fatalnymi decyzjami
sędziowskimi, oblegali budynek klubowy, musiała interweniować milicja.
Spadek
do klasy "A" spowodował odpływ utalentowanych zawodników do sąsiednich
drużyn, tak że w roku 1970 przyszło drużynie grać w klasie "B". Dopiero
barażowy mecz w 1971 roku z Konstalem Dąbrówka Mała w Wesołej
zadecydował o powrocie piłkarzy do klasy "A". Trenerem drużyny w tym
okresie był były wychowanek AKS-u Chorzów i zawodnik Polonii Bydgoszcz
Leon Lizurek. Drużyna pod jego wodzą w następnym sezonie cudem uniknęła
degradacji remisując w ostatnim meczu na wyjeździe z rezerwami AKS-u
Chorzów. Z powodu tego remisu AKS spadł do klasy "B".
Na
wspomnienie tego meczu zasługuje wiele czynników: a więc mecz
rozgrywano na bocznym boisku w fatalnych warunkach atmosferycznych, na
dodatek nasz bramkarz Tadeusz Moskwa po złamaniu obojczyka i zdjęciu
gipsu dzień wcześniej nie mógł być w pełni formy. Zespól nasz jednak
był bardzo zdeterminowany, walczył do końcowego gwizdka. Na minutę
przed końcem spotkania zawodnicy gospodarzy zdobyli bramkę obejmując
prowadzenie 2-1. Piłka ustawiona na środku boiska i prawie wszyscy nasi
zawodnicy. Podana piłka do tyłu, szybki bieg kilku zawodników naszej
drużyny w pobliże bramki przeciwnika, daleki przerzut i Tadeusz Kisiel
jest sam na sam z bramkarzem AKS-u. Nasz zawodnik mija bramkarza i
strzela do pustej bramki ratując zespół przed degradacją. Sędzia
odgwizduje bramkę i nie wznawia już gry od środka. Młody zespół
bierunian bardzo przeżywa te trudne ale jakże radosne chwile. Praca
trenera Leona Lizurka przynosi coraz lepsze efekty. Zespół gra coraz
lepiej, melduje się w czołówce klasy "A".
W sezonie 1975/76 w
rundzie jesiennej przegrywa tylko jedno spotkanie i to u siebie z
najgroźniejszym rywalem "BAILDONEM" Katowice (0-1), ale drużyna mimo
tej jednej porażki jest liderem jesieni. Wiosną zespół nie przegrał
żadnego spotkania a decydujący mecz z "BAILDONEM" w Katowicach wygrał
1- 0. Jedynego gola na 8 minut przed końcem meczu zdobył jeszcze wtedy
junior Janusz Stencel. Drużyna w nagrodę za awans wyjechała w lipcu na
14 dniowy obóz do Mrągowa na Mazurach. Zespół reprezentowali
następujący zawodnicy: Ryszard Miernik, Tadeusz Moskwa, Stanisław
Piontek, Eugeniusz Młocek, Wiesław Kędziora, Henryk Oszek, Janusz
Baron, Zygmunt i Jerzy Śliwińscy, Józef Piekorz, Wiktor Fabian,
Zbigniew Znowiec, Janusz Stencel, Jerzy Koziorz, Adam Wołdziński,
Wiesław Tułaczko i Janusz Blacha oraz nieco później juniorzy Henryk
Bednorz i Zdzisław Mizerski.
Rozgrywki zespół zainaugurował meczem
z LZS Łąka wygrywając 2-0 po celnych strzałach Zbigniewa Znowca i
Jerzego Śliwińskiego. Po dwóch kolejkach drużyna została wzmocniona
przez trzech zawodników zlikwidowanego "GÓRNIKA" Lędziny, którego
decyzjami administracyjnymi wchłonął GKS Tychy. Byli to zawodnicy
Henryk Kostka, Józef Paszek i nasz wychowanek Jan Latocha.
Największymi
problemami dla piłkarzy z tego okresu było brak centralnego ogrzewania
w budynku klubowym i boisko, które było bardzo zniszczone a od bramki
do bramki nie było źdźbła trawy, która rosła tylko po bokach boiska.
Zapał drużyny oraz kilku działaczy aby poprawić komfort gry doprowadził
w 1978 roku do wydarniowania całego boiska korzystając z zakoli za
bramkami. Najbardziej zaangażowanymi osobami w remont boiska byli
Stanisław Bobla, Jan Kamiński, Wiktor Bratek, oraz zawodnicy i trenerzy
drużyn seniorów. Teraz boisko prezentowało się jak nigdy dotąd. Aby nie
zniszczyć wysiłku własnej pracy pierwsze trzy mecze jesiennej rundy
rozegrano na wyjazdach. Kolejny remont płyty boiska przeprowadzono w
1992 roku korzystając z gotowych już trawników profesora Hempla z
Katowic-Muchowca, tego samego który remontował płytę stadionu Wembley w
Londynie. Prace ułożenia trawnika podjął się Ludwik Bobla, pomagał mu
Henryk Gawlik i Roman Bratek oraz zawodnicy drużyn seniorów i juniorów.
Natomiast sprawa centralnego ogrzewania była trudna do realizacji z
powodu przekopu pod ulicą Chemików. Dopiero w 1987 roku prowadzono
prace ziemne mające na celu doprowadzenie do bloków mieszkalnych na
"Osiedlu Chemików" centralne ogrzewanie z zakładowej ciepłowni. Dzięki
operatywności Sekretarza Klubu Jerzego Barcika, który zmobilizował
zawodników do wykopania kanału z osiedla do ulicy Chemików (ok. 50 m) i
Głównego Energetyka ZTS "ERG" mgr inż. Tadeusza Koszeluka, który
obliczył moc cieplną dla budynku klubowego planując już wtedy jego
rozbudowę. Największym problem był przekop pod ulicą Chemików bez
wstrzymania ruchu. Jakiekolwiek przerwy w ruchu jedynej drogi do ZTS
"ERG" nie wchodziły w rachubę. Wobec tych przeszkód Sekretarz Klubu
załatwił 8 metrową rurę o przekroju O 300 mm i zlecił brygadziście
Warsztatu Hydraulicznego Teodorowi Szojdzie i byłym piłkarzom: Romanowi
Taistrze i Rudolfowi Jeleniowi za drobne wówczas wynagrodzenie. Prace
zostały wykonane w ciągu paru godzin. Później należało wybetonować
kanał. Prace te wykonali Henryk Gawlik i Jerzy Barcik a następnie firmy
budowlane wymurowały kanał, położono zaizolowane rury, przykryto i
zasypano kanał. Od sezonu grzewczego 1987/88 w budynku było już ciepło,
co znacznie poprawiło warunki socjalne dla wszystkich drużyn
piłkarskich. Nie obyło się jednak bez kłopotów. Zamontowane stare
grzejniki nie były przystosowane do ciśnienie roboczego panującego w
sieci grzewczej Zakładu i Osiedla. Z tym problemem również sobie
poradzono, sukcesywnie wymieniając stare grzejniki na nowe. W 1995 roku
doprowadzono centralne ogrzewanie do sklepu firmowego wybudowanego w
miejscu dawnej kasy, obok głównej bramy stadionu.
W klasie
terenowej drużyna gra przez 5 sezonów i ponownie spada do klasy "A". W
sezonie 1976/77 trenerem jest jeszcze Leon Lizurek, drużyna plasuje się
w środku tabeli, w sezonie 1977/78 drużynę prowadzi Bernard Burczyk,
zespół w lipcu wyjeżdża na obóz szkoleniowy do Wrocławia, w sezonie
1978/79 również w lipcu drużyna wyjeżdża na obóz do Nowego Bystrego
koło Zakopanego. W czterech pierwszych meczach zespół prowadzi Jan Kucz
a następnie Wiesław Kędziora. Sezon 1979/80 trenerem jest Wiesław
Kędziora wspólnie z Jerzym Barcikiem, w sezonie 1980/81 Andrzej
Zdrojewicz za którego zespół spada do klasy "A". W latach
osiemdziesiątych drużyna trzykrotnie zajmuje drugie miejsce ale za
każdym razem zawodnicy przegrywają awans w samej końcówce. Ta niemoc
awansowania spowodowała obniżenie wartości piłkarskich samych
zawodników, których w klubie było dużo ale o nie najlepszych
umiejętnościach. Kuriozalna sytuacja wyniknęła w 1989 roku kiedy I
zespół spadł do klasy "B" a rezerwy grające w klasie "C" zdobyły awans
również do klasy "B". Zarząd miał nad czym myśleć.
Lata
osiemdziesiąte to dekada niemocy i mroczności, nie tylko w naszym
Klubie, ale na terenie całej Polski. 13 grudnia 1981 roku został
wprowadzony stan wojenny na obszarze całego kraju. Dla Bierunia były to
ważne chwile, gdyż za przyczyną Prezesa Klubu Jana Wieczorka i kilku
skupionych obok niego obywateli - społeczników Bierunia w tym okresie
torowało drogę do ponownego otrzymania samorządności przez Bieruń
utraconej na rzecz Tychów w 1975 roku. Katowicki Wojewoda Henryk Lichoś
pozytywnie zaopiniował wniosek społeczności bieruńskiej, ale
wprowadzenie stanu wojennego pokrzyżowało te zamierzenia, spowodowało
odwołanie wojewody a nowy komisaryczny wojewoda pułkownik Roman
Paszkowski o takich zmianach administracyjnych nawet nie chciał
słyszeć.
To były ciężkie chwile dla wszystkich zaangażowanych w
działalność na rzecz otrzymania praw miejskich. Władze Wojskowe
wprowadziły zakaz jakichkolwiek zebrań i spotkań większych gremiów
ludzi. W Klubie jednak nadal pod przewodnictwem Prezesa Jana Wieczorka
regularnie odbywały się zebrania Zarządu, na których zapadały decyzje
nie tylko sportowe. Cały czas myślano niezłomnie, jak dalej postępować
w sprawie odzyskania samorządności. Nadchodził 1985 rok a więc
jubileusz 60-lecia Klubu. W Klubie nie było za dużo środków
finansowych, więc jubileusz 60-lecia obchodzono nad wyraz skromnie.
Właśnie brak środków finansowych nie pozwalał na zorganizowanie
wielkich uroczystości a uroczysta akademia odbyła się w budynku
klubowym dopiero w listopadzie. Ale najbardziej zawodników i kibiców
naszej drużyny usatysfakcjonował mecz towarzyski z I-ligowym RUCHEM
Chorzów, który został rozegrany 1 października 1985 roku na naszym
stadionie przy pięknej słonecznej pogodzie. Wynik tego spotkania był
dla naszej drużyny więcej niż niekorzystny, bo został przegrany 1 - 6.
Tę honorową bramkę dla Bierunia strzelił Adam Knopek. Pozostała
satysfakcja, że do Bierunia przyjechała ekipa jednego z najlepszych
klubów Górnego Śląska.
Po 1985 roku skupiono się przede wszystkim
nad przygotowywaniem do obchodów 600-lecia nadania praw miejskich
Bieruniowi, które przypadały w 1987 toku. Te właśnie obchody jak się
później okazało były oknem na świat dla Bierunia. Późniejsze losy, nie
tylko w Bieruniu, ale w całej Polsce znane już wszystkim, potoczyły się
w bardzo szybkim tempie. 1989 rok - okrągły stół. Działacze bieruńscy
byli przygotowani i w tym okresie jeszcze raz ponowiono próbę o
usamodzielnienie się Bierunia, tym razem skuteczną. 2 kwietnia 1991
roku Bieruń otrzymuje ponownie status podmiotu miejskiego po 16-tu
latach a działacze Klubu Sportowego "UNIA" swoim zaangażowaniem i
społeczną pracą walnie przyczynili się do tego ponadczasowego sukcesu.
W 1998 roku Bieruń zostaje miastem powiatowym skupiającym gminy: Lędziny, Bojszowy, Imielin i Chełm Śląski.
Koniec
lat osiemdziesiątych był jednak dla Klubu bardzo owocny i twórczy. Tuż
po zorganizowaniu obchodów 600-lecia Bierunia na jednym z zebrań Prezes
Jan Wieczorek zauważył, że nasz Klub mający ponad 60-letnią historię
nie posiada sztandaru. Temat szeroko został omówiony a ponieważ
zbliżała się rocznica 65 lat dzielności w 1990 roku, postanowiono aby
przez cały rok 1989 zbierać środki na ten cel. Zarząd zdawał sobie
sprawę, że ręcznie haftowany sztandar będzie sporo kosztował dlatego
też, Jan Kucz i Jerzy Barcik w tym celu pojechali do Piekar Śląskich, i
w klasztorze sióstr ustalili wspólnie koszty tego przedsięwzięcia i
zamówili sztandar Klubu według projektu Romana Nygi. Sztandar zgodnie z
wcześniejszymi ustaleniami został ukończony w 1990 roku. Jubileusz
65-lecia Klubu był podobnie jak 60-lecie w 1985 roku skromny. Msza
święta w kościele, podczas której poświęcono sztandar, później
spotkanie działaczy i zawodników w świetlicy klubowej.
10 marca
1989 roku Klub rejestruje działalność gospodarczą w przedmiocie
sprzedaży wyrobów z tworzyw sztucznych Zakładów Tworzyw Sztucznych
"ERG-BIERUŃ" S.A. Kierownikiem działalności został Krystian Strzeżyk.
Zmusiło to również Klub do zatrudnienia na pełnym etacie sprzedawców,
kierowcę oraz księgowego. Dzięki dobrej koniunkturze na rynku Klub
pozyskał znaczne środki, które w następnych latach zaowocowały zakupem
sprzętu do pielęgnacji boisk tj,: walec samojezdny oraz kosiarki
samojezdne, oraz inny sprzęt do wykaszania trawy i żywopłotów, który w
znacznym stopniu uprościł pielęgnację całego przecież bardzo rozległego
terenu o powierzchni przekraczającej 3 hektary.
Nie tylko
jednak inwestowano w sprzęt, sporo środków przeznaczono na rozwój
drużyn młodzieżowych, między innymi dlatego, że w Klubie pojawił się
wątek włoski. Geneza współpracy bieruńskiego klubu z Włochami ma swoją
historię - nieco wcześniejszą.
W 1971 roku ówczesny I
Sekretarz PZPR Edward Gierek prawdopodobnie przejeżdżając przez nasze
miasteczko podjął decyzję o budowie na naszych polach po prawej stronie
drogi jadąc do Urbanowic, nowego zakładu produkującego samochody. Dla
bieruniaków te pola, to popularne w naszym środowisku "Ślogi", na
których znajdowała się stara nieczynna cegielnia i trzy małe stawy. To
w jednym z nich tuż po II wojnie światowej znaleziono zwłoki 10
więźniów oświęcimskich zamordowanych podczas ewakuacji obozu w
Oświęcimiu w styczniu 1945 roku. Spoczywają na naszym cmentarzu
parafialnym obok kościółka pw św. Walentego a fakt ten przypomina
pamiątkowa tablica odsłonięta obok bramy towarowej fabryki
"FIAT-AUTO-POLAND" w 60 rocznicę tych ponurych wydarzeń.
Fabrykę
Samochodów Małolitrażowych rozpoczęto budować w 1972 roku, w 1975 roku
z taśmy zjechał pierwszy wyprodukowany w naszym kraju Fiat-125
popularny "Maluch". Kadra kierownicza tej nowej fabryki składała się w
większości z Włochów. Wiadomo, Włosi naród zakochany fanatycznie w
futbolu, a ponieważ większość zatrudnionych w fabryce pochodziła z
Turynu miasta w którym siedzibę mają dwa wielkie kluby Italii
wielokrotni mistrzowie Włoch i zdobywcy Europejskich Pucharów Juventus
i AC Torino można się było spodziewać, że w jakiś sposób wpłynie to na
środowisko małego miasteczka jakim był Bieruń przynajmniej po stronie
piłki nożnej.
Dzięki pracy w Fabryce Samochodów
Małolitrażowych Henryka Bobli i jego kontaktom z Włochami do naszego
Klubu trafił w 1989 roku Giancarlo Zerbin. Posiadał uprawnienia
instruktorskie wydane przez Włoski Związek Calcio i nic nie stało na
przeszkodzie by pracował w naszym Klubie. Powierzenie Mu drużyny
trampkarzy w znacznym stopniu zmobilizowało środowisko młodzieży do
odwiedzania boiska przy ul. Chemików. Na początku były problemy z
komunikacją, ale piłka nożna jest grą prostą a nauczenie się
najważniejszych włoskich słów nie nastręczało naszym chłopcom kłopotu.
Giancarlo Zerbin załatwił dla swojego nowego Klubu coś więcej.
Zakomunikował
Zarządowi, że w czerwcu 1991 roku nasz zespół wyjedzie do Włoch na
największy turniej w Europie organizowany dla młodzieży w różnych
kategoriach wiekowych z okazji patrona Turynu św, Jana. Festa
Internazionale del Calcio Giovanile bo tak nazywał się ów turniej
sponsorowany przez Banca Cassa di Resparniro di Torino, a my braliśmy
udział w jego 11 edycji na zaproszenie klubu z miejscowości Caluso, z
której pochodził Giancarlo Zerbin, zaś w naszej kategorii wiekowej
brało udział 128 zespołów a w całym turnieju ponad 300 drużyn.
Przygotowaniem drużyny na wyjazd do Włoch zajął się były nasz zawodnik
instruktor Stefan Czarnynoga. Po selekcjach w okresie zimowym i
trenowaniu zespołu tuż przed samym wyjazdem pan Stefan zrezygnował z
prowadzeniu zespołu. Ekipa wyjechała do Włoch bez trenera 20 czerwca
1991 roku w liczbie 26 członków zabierając ze sobą sztandar klubowy. Po
22 godzinach jazdy znaleźliśmy się w Caluso. Zaraz po przyjeździe
zawodnicy zostali przydzieleni do poszczególnych rodzin natomiast
działacze podzieleni na dwie grupy z których jedna mieszkała w domu
Giancarlo Zerbina a druga w maleńkim hoteliku w centrum tego małego
uroczego miasteczka. 22 czerwca o godz. 11,00 rozegraliśmy pierwsze
spotkanie z zespołem CASTELLAMONTE przy 40 stopniowym upale
przegrywając minimalnie 1-0. O godz. 17,00 rozegraliśmy drugie
spotkanie z drużyną MONTANARO wygrywając 4-1. Dzień później o godz.
10,30 graliśmy z gospodarzami grupy z drużyną CALUSO wygrywając 3-2. W
grupie zajęliśmy drugie miejsce a do dalszej fazy turnieju zabrakło nam
jednej bramki strzelonej więcej.
Drużyna nasza grała w
następującym składzie: Łukasz Magiera - Dawid Porwit, Dariusz
Szymańczyk, Marek Kostyra, Dariusz Romanowski - Łukasz Obelga,
Sebastian Laby, Piotr Landa - Łukasz Jagoda, Arkadiusz Matejko, Marcin
Szymaszek. Ponadto grali Bartłomiej Bobla, Stanisław Wojtas, Marek
Dziegciarczyk, Tomasz Bajda, Michał Partygał, Piotr Krawczyk, Tomasz
Załoga. Z 7 strzelonych bramek 6 zdobył Arkadiusz Matejko (późniejszy
zawodnik GÓRNIKA Zabrze wypożyczony przez nas z GKS Tychy na ten
turniej) i jedną Marcin Szymaszek. Zespół prowadził w zastępstwie
instruktor Jerzy Barcik. W ekipie działaczy pełniąc rolę opiekunów
znaleźli się jeszcze: Jan Wieczorek - Prezes, Henryk Kulski - lekarz
ekipy, Henryk Bobla - kierownik ekipy, Eugeniusz Rogalski, Aleksander
Szpak, Krystian Strzeżyk, Jan Kucz oraz nieżyjący już Eugeniusz
Urbańczyk.
Po ostatnim meczu zostaliśmy zaproszeni do Ratusza
Miejskiego, gdzie zostaliśmy przyjęci przez władze miasta. Otrzymaliśmy
pamiątkowe dyplomy oraz puchary. Na spotkaniu panowała miła i serdeczna
atmosfera. 24 czerwca w dzień św. Jana wraz z drużyną Caluso
pojechaliśmy do Turynu na Stadio Communale na finały we wszystkich
kategoriach wiekowych. Nasza ekipa brała udział w uroczystej paradzie
wszystkich uczestniczących drużyn w turnieju. Było bajecznie kolorowo,
każda z ekip miała własną tablicę informacyjną a w większości ekip
również swoje sztandary klubowe. Panowała niesamowita wrzawa, którą
potrafili zrobić młodzi adepci piłkarskiego fachu oczekując na
defiladę. W turnieju oprócz drużyn włoskich z całego kraju były zespoły
z HISZPANII, SZWAJCARII, NIEMIEC, FRANCJI i jeden jedyny nasz zespół z
POLSKI. Podczas defilady prezentowaliśmy się wzorowo, bo mając swój
sztandar niesiony przez Krystiana Strzyżyka zdecydowanie
przewyższaliśmy inne ekipy ze względu na wzrost naszego działacza. Miło
było słyszeć słowa spikera przedstawiającego nasz Klub, kiedy
przechodziliśmy obok trybuny honorowej tak wielkiego stadionu. Finały
oglądało około 30 tys. widzów co u nas jest nie do pomyślenia, aby taka
liczba widzów znalazła się na jakimkolwiek stadionie na turnieju dla
dzieci i młodzieży. Do ciekawostek należy zaliczyć zjazd całej rodziny
Zerbinów do domu Giancarla, część pochodziła z Sardynii, mimo to
zjawili się na uroczystym obiedzie w jego domu prawdopodobnie z chęci
poznania egzotycznych gości a Polski, choć bardziej egzotyczni byli oni
dla nas.
Pora jednak wracać do kraju. W planie mieliśmy jeszcze
zwiedzenie Wenecji, ale nasza ekipa najpierw udała się za sprawą
Giancarlo Zerbina do najpiękniejszego włoskiego kurortu, położonego nad
największym i najgłębszym włoskim jeziorem Lago di Garda - SIRMIONE.
Zwiedziliśmy zabytki i ogrody tego miasteczka oraz popływaliśmy w tym
bardzo dużym jeziorze w czystej krystalicznej wodzie. Następnie
dotarliśmy do Wenecji. Zwiedziliśmy plac św. Marka oraz samą katedrę,
podziwialiśmy zabytkowy charakter miasta "na wodzie" oraz przepiękne
widoki roztaczające się nad zatoką wenecką. Giancarlo zafundował nam
podróż po kanale GRANDE statkiem wycieczkowym, na którym byliśmy
świadkami zwady pomiędzy Włochami a Hiszpanami z powodu obywatelstwa
Krzysztofa Kolumba. Ci ostatni twardo obstawali, że był Hiszpanem a
włosi, że Włochem. Rację mieli włosi, bo przecież odkrywca Ameryki
Krzysztof Kolumb pochodził z Genui. Ekipa zadowolona i
usatysfakcjonowana osiągniętymi wynikami sportowymi oraz
niezapomnianymi wrażeniami wróciła do Bierunia 26 czerwca o godz.
16,00.
Prawie nazajutrz, rozpoczęto przygotowania do rewizyty
Włochów w Bieruniu, która miała nastąpić w pierwszych dniach września a
czasu było naprawdę niewiele. Scenariusz pobytu włoskich gości został
opracowany szczegółowo przez Henryka Boblę i Jerzego Barcika. Włosi
przyjechali 6 września 1991 roku, przywitaliśmy ich przed restauracją
"Stylowa", w której nastąpił przydział zawodników do poszczególnych
rodzin. W zasadzie były to rewanże za pobyt w rodzinach włoskich.
I
Międzynarodowy Turniej Młodych o Puchar Burmistrza Bierunia wygrał nasz
zespół pokonując Dąb Bojszowy 4-1, Caluso 1-0 i w finale Górnika
Brzeszcze 2-0. III miejsce zajęło Caluso pokonując również 2-0 Dąb
Bojszowy. Również my staraliśmy się pokazać walory naszego kraju więc
zorganizowaliśmy wycieczkę do Krakowa i Wieliczki oraz do pobliskiego
Oświęcimia. Goście z Italii byli naprawdę zadowoleni. Wieczorem 10
września opuścili gościnny Bieruń udając się w drogę powrotną do swojej
ojczyzny.
Następny wyjazd do Włoch nastąpił w okresie Świąt
Wielkanocnych w 1993 roku, gdzie pojechaliśmy do miejscowości Rivoli
również obok Turynu na turniej CITTA DI RIVOLI 93. Podobnie jak przy
pierwszym wyjeździe trenerem drużyny był Jerzy Barcik. Inni byli już
jednak zawodnicy o wiele młodsi i mniej doświadczeni. W składzie byli:
Grzegorz Moskwa, Artur Milczanowski, Jakub Kaczyński, Marcin Kopeć,
Łukasz Labok, Piotr Swoboda, Bartłomiej Knopek, Wojciech Lysko,
Grzegorz Wyszkowski, Krzysztof Cichocki, Szymon Mondry, Łukasz Szromek
i Piotr Pawełek. Zespół występował w kategorii "Pulchni" co po polsku
należałoby przetłumaczyć na "kurczęta" lub "pisklęta" a więc w
najmłodszej kategorii wiekowej dla naszych trampkarzy. W pierwszym
spotkaniu pokonaliśmy drużynę Borgonese 3-0, ale następne mecze
przegraliśmy z Alpignano 1-5 i z gospodarzami Rivoli Rivolese 0-1. W
meczu o trzecie miejsce nasz zespół przegrał ponownie z Borgonese 1-2.
Nie osiągnęliśmy w tym turnieju sukcesów a na pocieszenie pozostał
fakt, że nasz zawodnik Marcin Kopeć został uznany za najlepszego
obrońcę Turnieju, mimo że grał w obronie zdobył 3 bramki. Podczas tego
wyjazdu doszło jeszcze do jednego sportowego spotkania, które warto
przytoczyć, a więc w niedzielę 11 kwietnia o godz. 19,30 przy świetle
elektrycznym na boisko wybiegły drużyny weteranów Rivoli Rivolese i
Unii Bieruń Stary. Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Rivoli Rivolese: Unia Bieruń Stary
1) PASETTO 1) STRZEŻYK
2) CONSTANZO 2) OBELGA
3) LODATO 3) BARCIK
4) DE ALESIO 4) SZRONEK
5) CASTIELLO 5) CICHOCKI
6) VENNERI 6) WYSZKOWSKI
7) MARESCA 7) BOBLA
8) SIMIOLI 8) LISZKA
9) CORSINI 9) BIZACKI
10) PALMIERI 10) SWOBODA
11) TEDESCO 11) MOSKWA
oraz grali jeszcze:
12) PUDRIJI 12) KNOPEK
13) CHIAPPALONI 13) KACZYŃSKI
14) SCOGNAMIGLIO
Już
pierwsza akcja weteranów Unii zakończyła się powodzeniem a kapitalnym
uderzeniem z 25 metrów w samo okienko bramki Pasetto popisał się
Moskwa. Gol ten dodał nam odwagi pomimo, że miejscowi starali się jak
najszybciej wyrównać. W 12 minucie najgroźniejszy, szybki napastnik
Rivoli Maresca doznaje kontuzji (złamanie obojczyka) po czystym wślizgu
Barcika. W 25 minucie gospodarzom udaje się jednak wyrównać, pomimo iż
dwa strzały obronił Strzeżyk, trzeci wybił z linii Barcik, dopiero
czwarty strzał ugrzązł w naszej siatce. Do przerwy utrzymał się wynik
1-1. W przerwie dokonaliśmy zmian, w miejsce Strzyżyka do bramki wszedł
Moskwa a do ataku Knopek, Po zmianie stron znów Włosi starali się
atakować, ale nasza obrona umiejętnie dyrygowana przez Prezesa nie dała
się zaskoczyć, co więcej szybka kontra, Liszka podaje do Knopka i
prowadzimy 2-1. Kilka chwil później ponownie Liszka zdecydował się na
strzał z daleka i piłka po raz trzeci zatrzepotała w bramce Pasetto. W
70 minucie Moskwa dał się zaskoczyć strzałem w krótki róg i zrobiło się
3-2. Włosi atakowali a my mogliśmy zdobyć kolejne bramki, ale Bizacki
minimalnie chybił strzelając szczupakiem na bramkę Pasetto, chwilę
później ponownie strzelił minimalnie nad poprzeczką. Im bliżej końca
tym większy napór gospodarzy, ale Moskwa dwoił się i troił ale bramki
nie chciał puścić. Do akcji wkroczył jednak sędzia, który przedłużył
mecz o 10 minut i w końcu podyktował rzut karny, który włosi
wykorzystali. Sędzia nie wznawiał już gry, tak więc w pierwszym
międzypaństwowym meczu weteranów padł taki sam wynik jak w
inauguracyjnym założycielskim meczu naszego Klubu. Należy jeszcze
wspomnieć, że mecz toczył się w ulewnym deszczu a w oddali było słychać
odgłosy wyładowań atmosferycznych wiosennych burz. Tuż po spotkaniu
obie drużyny ustawiły się do wspólnego zdjęcia a następnie spotkały się
przy gościnnym włoskim stole na kolacji. Ten wyjazd odbył się dzięki
pracownikowi "FIATA" Ugo Tedesco wcześniej zawodnika i działacza
pochodzącego z Rivoli.
Kolejny wyjazd do Włoch nastąpił 1
września tego samego 1993 roku do miejscowości PALAZZOLO na zaproszenie
kolejnego przyjaciela Henryka Bobli. Nasza ekipa została zakwaterowana
w klasztorze Benedyktynów, w którym spędziliśmy dwa noclegi. Tym razem
trafiliśmy do wioski, w której głównym zajęciem miejscowej ludności nie
była uprawa winorośli lecz ryżu na nizinie największej włoskiej rzeki
Pad. Na rozległych terenach pomiędzy Mediolanem a Turynem włosi
uprawiają ryż i są potęgą w produkcji tego zboża. Dla nas było to
jednak nowe doświadczenie, ponieważ w dwóch poprzednich wyjazdach
mieliśmy okazję widzieć w kwietniu zalane ryżowe poldery wodą, w
czerwcu poldery te były jaskrawo zielone a teraz we wrześniu brązowe.
Ryż był już dojrzały a my trafiliśmy na okres jego zbiorów.
Towarzysząca ekipie nauczycielka Barbara Nowak zapragnęła przywieźć do
swojej szkoły taki jeden krzak ryżowej dojrzałej rośliny co też
uczyniła i powinien w naszej Szkole Podstawowej jeszcze tam być, gdyż
miał zostać spreparowany.
W turnieju sportowym znowu zajęliśmy
czwarte miejsce. Ekipa po turnieju została przyjęta przez władze
wioski, a ponieważ był tam odpust wzięliśmy udział w organizowanych
festynach i programach kulturalnych w specjalnie na ten cel
zamontowanym cyrkowym namiocie. Pozostałe elementy odpustowe były takie
same jak u nas na odpuście św. Bartłomieja tj. karuzele, strzelnice
stoiska z piernikami. Zwiedziliśmy całą okolicę, pokazano nam
zabudowania nad rzeką Pad, w których lubił przebywać generalisimus
Musolini, przywódca narodowy, który chluby włochom nie przyniósł.
Pokazano nam etapy produkcji win i jego przechowywanie w prywatnej
winiarni. Tym razem mieliśmy okazję poznać życie ludności wiejskiej,
ich przyzwyczajenia, granie w karty na ulicach, bądź w inne gry o
których nie mieliśmy pojęcia. Zwiedziliśmy Turyn a na drogę powrotną
gospodarze dali nam w prezencie 50 kilogramów ryżu wyprodukowanego w
ich wiosce. Po drodze wstąpiliśmy tradycyjnie do Wenecji, gdyż prawie
cała ekipa była w składzie innym niż poprzednie.
W 1994 roku
my gościliśmy drużynę z Rivoli Rivolese na naszym turnieju a w czerwcu
1995 ponownie wyjechaliśmy na turniej piłkarski do Rivoli. Ten wyjazd
był najtrudniejszy i najwięcej mieliśmy kłopotów, głównie z powodu
kierowców. Już sam wyjazd z Bierunia opóźnił się o około 5 godzin,
jechaliśmy beznadziejnym autobusem nie takim jaki zamówiliśmy. We
Włoszech autobus ten miał kłopoty aby wyjechać na górę Sankt Michaele
(999 n.p.m). Na szczycie tej góry jest klasztor do którego
pielgrzymował również papież JAN PAWEŁ II, zaś ze szczytu rozpościerał
się przepiękny widok na nizinę rzeki Pad i Alpy. Podczas zjazdu z góry
w autobusie przestały działać hamulce i omal autobus nie runął w
przepaść. Tu jednak refleks jednego z kierowców pozwolił uniknąć
tragedii, choć autobus został częściowo uszkodzony. Cóż z tego, kiedy
parę godzin później kierowcy spowodowali wypadek drogowy a autobus
musiał zostać odprowadzony do warsztatu mechaniki pojazdowej, gdzie
Stanisław Konieczny uczestnik tej eskapady dzięki uprzejmości
właściciela warsztatu pospawał pourywane przednie błotniki autobusu. W
drodze powrotnej tym razem nie wstąpiliśmy do Wenecji, po takim
wstrząsie psychicznym, każdy chciał jak najszybciej być w domu i
zapomnieć o przeżyciach w których brał udział. Była to do tej pory
ostatnia eskapada do Włoch organizowana przez Klub.
Dzięki
współpracy Dyrektora Liceum Ogólnokształcącego w Bieruniu Józefa
Bergera i kierownika Zasadniczej Szkoły Zawodowej Augustyna Czarnynogi
nasz Klub nawiązał również kontakty z Czechami ze Vsetina. Kontakty
sprowadzały się do organizacji obozów szkoleniowych, turniejów
młodzieżowych, meczów seniorów i oldbojów. Te ostatnie do dzisiejszego
dnia są kultywowane zarówno w hali jak i na otwartych boiskach.
Z
chwilą podpisania (14.05.1998 r.) przez władze naszego miasta układu
partnerskiego z Moravskim Berounem, nasza młodzież kilkakrotnie była
gościem na boiskach naszego partnera i odwrotnie. Spotkania te, to nie
tylko piłka nożna, ale również stałe kontakty w organizowanych przez
obie strony turniejach szachowych.
Pora jednak wrócić do poprzedniego wątku, a więc do rozpoczęcia przez Klub działalności gospodarczej.
Dzięki
działalności gospodarczej Zarząd Klubu pozyskał środki finansowe, więc
w 1992 roku podjęto uchwałę o rozbiórce starego już popękanego pawilonu
sportowego i w jego miejscu wybudowanie nowego wielofunkcyjnego
obiektu. W IV kwartale 1992 roku po raz pierwszy od niepamiętnych
czasów Klub został zasilony środkami finansowymi z Urzędu Miasta
Bieruń. Zarząd Klubu postanowił pieniądze te wydać na oświetlenie
bocznego boiska oraz boiska asfaltowego. Oświetlenie działa do dziś,
dzięki niemu można organizować festyny, trenować w okresie jesieni i
zimy w godzinach wieczornych. Dzięki dobrym stosunkom z władzami miasta
Bieruń, które pomogły w sfinansowaniu tej modernizacji pawilonu
sportowego oraz umową podpisaną przez Zarząd Klubu z wykonawcą z
Bielska-Białej firmą "HYDRO-BIELSKO", której Dyrektorem był Zdzisław
Szymala, prace zostały niebawem rozpoczęte. Już w marcu 1993 roku
rozpoczęto rozbiórkę sportowego pawilonu. Z ramienia Klubu nad pracami
budowlanymi opiekę sprawował mający uprawnienia członek Zarządu -
Eugeniusz Rogalski. Z powodu rozbiórki i budowy Zarząd biura swoje
przeniósł do budynku "KASYNA", zaś zawodników przeprowadzono do bloku
tuż obok stadionu tzw. "Mistrzówki". Banicja nie trwała długo, bo już 9
września 1994 roku wszyscy z powrotem znaleźli się w nowym budynku
Klubu. Doposażenie tej budowli trwało rok, oficjalnie zaś nowy obiekt
został otwarty 29 października 1995 roku z okazji 70 rocznicy
działalności Klubu, gdzie na tę okazję zamówiono w Gliwickich Zakładach
Urządzeń Technicznych i odlano pamiątkową tablicę upamiętniającą
oddanie nowego obiektu sportowcom i społeczeństwu Bierunia. Projekt tej
tablicy wykonał społecznie znany bieruński artysta Roman Nyga.
Nowy
budynek rzeczywiście był wielofunkcyjny. Można było w nim organizować
różnorodne zawody sportowe (np. szachy, skat itp.), zabawy taneczne na
tarasie w okresie lata, jesienią czy zimą w świetlicy, spotkania,
imprezy okazjonalne takie jak komunie, jubileusze a nawet małe wesela.
31 grudnia 1995 roku Zarząd Klubu zorganizował dla swoich członków i
sympatyków zabawę sylwestrową. Tuż po północy ok. godz. 1,00 nowego
1996 roku przy świetle elektrycznym rozegrano na bocznym boisku mecz
piłkarski pomiędzy starszymi i młodszymi uczestnikami zabawy
sylwestrowej. Ciekawostką jest uczestnictwo w tym meczu Mirosława
Widucha zawodnika I-ligowego GKS-u Katowice, który był obecny na
sąsiednim sylwestrze w Domu Kultury. Wygrali zawodnicy starsi 3 - 1 a
pierwszą bramkę w 1996 roku w Polsce zdobył Krzysztof Mijalski
pokonując Tadeusza Karkoszkę strzałem z 25 metrów. Za rok było podobnie
tyle tylko, że pierwszą bramkę w 1997 roku zdobył Prezes Jerzy Barcik z
rzutku karnego a wynik był korzystny dla starszych zawodników, którzy
tym razem wygrali 6 - 1. Później zawieszono rozgrywanie meczy w noc
sylwestrową z uwagi na krytykę, jaka na nas spadła ze strony prasy, że
burzymy całą tradycję strzelania pierwszych bramek w nowym roku
Cracovii Kraków.
W 1996 roku Zakłady Tworzyw Sztucznych
"ERG-BIERUŃ" S.A. obchodziły 125 rocznicę działalności firmy. Z tej
okazji i inicjatywy Prezesa Jerzego Barcika oraz Komitetu
Organizacyjnego zorganizowano szereg imprez sportowych i kulturalnych.
Należałoby tu wspomnieć między innymi mecz I-ligi piłki nożnej kobiet,
rozegrany na naszym stadionie 3 maja "PIASTUNKI" Gliwice -- "STILON"
Gorzów Wielkopolski zakończony zwycięstwem zawodniczek z Gorzowa w
stosunku 3-1 (2-0) oraz 6 czerwca "Boże Ciało" na terenach Osiedla
Chemików. Ołtarze zostały umiejscowione: na Osiedlu "Górka", dwa na
Osiedlu Chemików i ostatni kończący uroczystości na stadionie "UNII". Z
uwagi na dość długą trasę wierni nie wychodzili z kościoła pw. św.
Bartłomieja lecz z kościółka św. Walentego. Było to również ostatnie
"Boże Ciało" w którym wzięła udział bieruńska orkiestra. W przyszłym
roku przypada 135 rocznica istnienia Zakładów więc istnieje możliwość,
aby ponownie zorganizować uroczystości kościelne na terenie Osiedla
Chemików, które w międzyczasie zmieniło znacznie swój wygląd i myślę,
że mieszkańcy chętnie zorganizowaliby kolejne "Boże Ciało" na swoim
coraz piękniejszym Osiedlu.
W latach 1996/97 Zarząd Klubu
podjął się kolejnego nowego zadania a mianowicie wybudowania nowego
boiska dla grup młodzieżowych nieopodal stadionu na nieużytkach i
miejscowym torfowisku. Boisko to służy wszystkim grupom szkoleniowym a
dodatkowo rozgrywane są na nim mecze bieruńskiej ligi amatorskiej.
Wróćmy jednak do działalności sekcji piłki nożnej do roku 1990.
Na
wniosek Jerzego Barcika zespół połączono z rezerwami GKS Tychy, które
grały wówczas w klasie okręgowej "A" a w GKS nie mieli środków na
utrzymanie tej drużyny w tej klasie rozgrywkowej. Od sezonu 1990/91 w
klubie była drużyna seniorów złożona praktycznie z armii tyskiej w
większości z juniorów z makroregionu, mimo tego w kadrze mieścił się
tylko jeden zawodnik z Bierunia Zenon Urbańczyk, pozostali nasi
wychowankowie grali w klasie "B". Trenerem tego zespołu został Stefan
Czarnynoga rezerwy zaś prowadził Jerzy Barcik.
Jak trudna była
sprawa prowadzenia drużyny praktycznie obcej niech świadczy fakt, że
trener po 10 kolejkach zrezygnował z jej trenowania. Rozgrywki
dokończył Jerzy Barcik. Od wiosny zaangażowany został nowy trener
Stefan Anioł były zawodnik bramkarz I-ligowego GKS Tychy ale i on po
czterech pierwszych przegranych meczach również zrezygnował. Ponownie
prowadzenie drużyny powierzono Jerzemu Barcikowi, który uratował przed
spadkiem I zespół a z rezerwami awansował do klasy "A".
Kolejna
reorganizacja śląskiego piłkarstwa w 1991 roku, kiedy połączono klasy
okręgowe "A" i "B", tworząc cztery grupy klasy okręgowej. Nasz zespół
od tamtej pory gra zawsze w grupie I katowickiej. W lipcu 1991 roku
Klub angażuje trenera z Tychów byłego pierwszoligowego zawodnika
Alfreda Potrawę, zawodnika który zdobył pierwszą bramkę dla GKS Tychy w
I lidze a miało to miejsce w inauguracyjnym meczu z LECHEM Poznań,
który zakończył się remisem 1-1. Trener pracuje w Klubie z pierwszym
zespołem do czerwca 1993 roku. W 1993 roku zatrudniony zostaje trener I
klasy mgr Jacek Góralczyk były I ligowy zawodnik GKS Katowice. Zespół
wyjeżdża na letni obóz do Vsetina w Czechach. Początek rozgrywek jest
jednak nieudany, trener Jacek Góralczyk rezygnuje po 5 kolejkach i
tylko dwóch zremisowanych meczach. Zastępuje go również były piłkarz
GKS Katowice Stefan Pietraszewski, zespól gra już lepiej ale trener na
wiosnę otrzymuje propozycję z MK Katowice i opuszcza zespół. Zarząd
trenowanie I zespołu powierza naszemu instruktorowi Januszowi Baronowi,
któremu jednak nie udaje się utrzymać drużyny w klasie okręgowej. Sezon
1994/95 gramy w klasie "A" i kończymy na II miejscu ze stratą 1 punktu
do rezerw GKS Tychy. Trenerem zespołu jest Emil Głos.
W 1995
roku Klub powołuje do życia klasę sportową o profilu piłki nożnej przy
miejscowym LO. Dzięki wspólnym działaniom Prezesa Klubu, Jerzego
Barcika, wiceprezesa Henryka Bobli, dyrektora LO Józefa Bergera sprawa
zostaje pozytywnie załatwiona w katowickim Kuratorium Oświaty.
Pozytywnie ustosunkował się do rozpoczęcia pracy nad młodymi adeptami
sztuki piłkarskiej burmistrz Bierunia Alojzy Palowski. Proces
załatwiania odpowiednich dokumentów i pozytywne ich zaakceptowanie
został rozpoczęty już w 1994 roku a zakończony został w marcu 1995
roku. Można wiec było spokojnie przeprowadzić cały system testów dla
grupy chłopców i dziewcząt chcących szkolić się w klasie sportowej KS
UNIA oraz zdobywać wiedzę w bieruńskim Liceum Ogólnokształcącym.
Trenerem tego zespołu (rocznika 1980) zostaje mgr Karol Grzesik trener
I klasy. Do drużyny zostali przyjęci najzdolniejsi zawodnicy z całej
okolicy. Drużyna ta występowała w Lidze juniorów "A", później w lidze
śląskiej. Jednak nie ten zespół osiągnął największy sukces, lecz
drużyna z rocznika 1982, która w 1999 roku została Wicemistrzem Śląska
Juniorów Młodszych przegrywając w finale na boisku w Siemianowicach z
drużyną GKS Katowice 0-2. Zespół reprezentowali następujący zawodnicy:
Krzysztof Damian Kozik, Łukasz Gepfert, Paweł Duda, Piotr Duda, Łukasz
Fijoł, Marcin Bereza, Adam Magiera, Tomasz Kornas, Ireneusz Iwański,
Paweł Stalmach, Dawid Rosa, Tomasz Rechnio, Michał Ośliźlok, Leszek
Szukalski, Łukasz Szweda, Piotr Paszkowski, Robert Broncel i Marcin
Szczygieł. Trenerem tego zespołu był Grzegorz Broncel zaś kierownikiem
Jerzy Wiśniowski.
W sezonie 1995/96 I zespół zajmuje już
pierwsze miejsce z 20 punktami przewagi nad rezerwami Górnika Lędziny.
Na uwagę zasługuje fakt wygrania 15 spotkań pod rząd oraz rozegranie w
sierpniu w odpustową niedzielę św. Bartłomieja 27 sierpnia 1995 roku o
godz. 11,00 meczu sparingowego z reprezentacją Polski U-18 prowadzoną
przez byłego zawodnika LEGII Warszawa Jana Pieszkę, który to mecz
nieznacznie przegraliśmy 1-2 a bramkę dla bierunian zdobył Piotr
Miernik. Trener reprezentacji Jan Pieszko był mile zaskoczony poziomem
gry naszego zespołu i nieco zdziwionym, że tej klasy drużyna gra w
klasie "A".
Z reprezentacjami Polski Juniorów mieliśmy styczność
jeszcze dwukrotnie: a mianowicie w 1996 roku 30 marca na naszym
stadionie rozegrano pierwszy historyczny mecz międzypaństwowy na
szczeblu reprezentacji juniorów U-16 POLSKA - UKRAINA, który wygrali
Ukraińcy 1-0.
25 lipca 1997 roku do Bierunia zawitała drużyna RUMUNII. Tym razem reprezentacja POLSKI pokonała rywali 2-1 (0-1).
Organizacja
w Bieruniu trzech meczy z udziałem reprezentacji Polski to wielki
sukces sportowy i organizacyjny działaczy naszego Klubu.
Rozgrywki
w klasie okręgowej pod wodzą trenera Emila Głosa rozpoczynamy od
zwycięstwa nad rezerwami Ruchu Chorzów w stosunku 2-0 i zostajemy
mistrzem jesieni. Na wiosnę po nieporozumieniach z drużyną po zimowym
obozie w Brennej trener Emil Głos rezygnuje i zastępuje go były
reprezentant Polski, zawodnik Arkonii Szczecin, ROW-u Rybnik, Górnika
Zabrze i Zagłębia Sosnowiec - Władysław Szaryński. Zespół na wiosnę nie
przegrywa żadnego meczu ale do awansu do IV ligi brakuje 1 punktu, gdyż
kończymy rozgrywki z Górnikiem Brzeszcze z jednakową ilością punktów
ale bilans bezpośrednich spotkań mamy niekorzystny (2-3 i 1-1).
Jesienną rundę również rozpoczynamy bardzo dobrze, lecz po stracie
punktów w.o. z najgroźniejszymi rywalami tj. Walcownią Czechowice i GKS
II Katowice nie jesteśmy w stanie odrobić tych strat. Wiosną trenera
Szaryńskiego zastępuje Ryszard Miernik. W sezonie 1998/99 drużyna
zdobywa mistrzostwo klasy okręgowej, pieczętując to zwycięstwem w
Rudzie Śląskiej z zespołem rezerw Grunwaldu Halemba. Trener Ryszard
Miernik prowadzi drużynę jeszcze w sezonie 1999/2000 . W sezonie
2000/01 Zarząd powierza I-szy zespół trenerowi Karolowi Grzesikowi. Po
pierwszych 4 porażkach drużyna nie przegrywa 15 spotkań pod rząd i w
pewnym momencie jest na II miejscu w tabeli. W tym sezonie bieruńska
drużyna wygrała na stadionie GKS-u Katowice praktycznie z I ligowymi
zawodnikami (grali tam między innymi Jarosław Tkocz, Dariusz Dudek i
inni I ligowi zawodnicy) 3-0 a trener katowiczan Bogusław Karczmarek,
chciał zaraz po meczu przeprowadzić transfery naszego bramkarza
Krzysztofa Damiana Kozika i Pawła Stalmacha. Tymi zawodnikami
interesował się również Ruch Chorzów a w ostateczności po sezonie
kupiło ich RKS Radomsko wówczas beniaminek I ligi.
Następny sezon
2001/02 rozpoczął się pod wodzą Karola Grzesika, jednak trener po
czterech porażkach zrezygnował z prowadzenia drużyny i od września
drużynę prowadził Bogdan Wilk. Zespół zajął 13 miejsce w tabeli i
musiał grać w barażach z rezerwami Ruchu Radzionków o utrzymanie się w
IV lidze. Po zwycięstwie w Radzionkowie 2-1 i wygranej w Bieruniu 3-0
zespół pozostał w gronie czwartoligowców. W następnym sezonie ponownie
drużyna zajmuje 13 miejsce i gra o utrzymanie z Uranią Kochłowice
przegrywając na wyjeździe niesłusznie 0-2 i remisując u siebie 1-1
opuszcza w 2003 roku szeregi IV ligi. W sezonie 2003/04 zespół plasuje
się w środkowej części tabeli. W 2004 roku Zarząd zatrudnia nowego
trenera Grzegorza Broncla. Do zespołu dołącza po raz pierwszy w
historii Klubu czarnoskóry zawodnik rodem z Nigerii Richard Shittu.
Jest to wysoki zawodnik i skuteczny strzelec. Dzięki jego bramkom
drużyna jest liderem po rundzie jesiennej. Wiosną jest znacznie gorzej,
nie przygotowany zespół (zawodnicy mało trenowali w okresie zimowym)
ostatecznie zajął czwarte miejsce.
Ciekawostką historyczną jest
sposób awansowania poszczególnych drużyn - zawsze w rok po jubileuszu.
Dla przypomnienia rok 1956 awans do klasy "A", 1966 do ligi
wojewódzkiej, 1976 awans do klasy terenowej. Jedynie w 1986 roku nie
było żadnego awansu a kolejny był tradycyjnie w 1996 roku.
W
okresie powojennym Klub może poszczycić się wychowaniem szeregu znanych
piłkarzy, którzy występowali bądź występują na ligowych boiskach:
wspomniany wcześniej Henryk Latocha (GÓRNIK Zabrze), Eugeniusz Pluta
(GKS Katowice), Roman Piekorz (BAŁTYK Gdynia), Stefan Czarnynoga
(GÓRNIK Radlin), Paweł (Horst) Pluta (GÓRNIK Lędziny), Jerzy Koziorz
(GKS Jastrz bie), Ryszard Miernik (GKS Tychy), Zbigniew Kozik (GRUNWALD
Halem a i URANIA Kochłowice), Oraz nowa generacja piłkarzy: Kamil Skiba
i Maciej Ludwiczak (SOKÓŁ Tychy), Krzysztof Damian Kozik i Paweł
Stalmach grałi w I ligowym RKS Radomsko. Krzysztof Kozik grał jeszcze w
III ligowym Myszkowie, II ligowym ALUMINIUM Konin a obecnie występuje w
PIAŚCIE Gliwice. Paweł Stalmach natomiast gra w II ligowym PODBESKIDZIU
Bielsko-Biała. Marcin Żukowski grał w PODBESKIDZIU a obecnie w GKS
Jastrzębie, czy Bartłomiej Bobla, który grał w I i II ligowym RUCHU
Radzionków, później w GKS 71 Tychy a obecnie broni barw WALKI Zabrze
grającej w III lidze.
Do sekcji które swoimi osiągnięciami
przyczyniły się do uświetnienia jubileuszu 80-lecia Klubu należą
sekcje: szachowa, skatowa i badmintona.
Sekcja szachowa
początkami swymi sięga lat międzywojennych a czołowymi zawodnikami byli
Jan Rudzki, Józef Piontek, Józef Zigler , Karol Długoń, Henryk i Ludwik
Czarnynogowie. Przy Klubie "UNIA" organizatorami sekcji szachowej byli:
Henryk Taistra, Stefan Ficek, oraz Stefan Jaworski. Tak jak w sporcie
bywa sekcja ta po wspaniałych początkach swej działalności, przeżywała
później poważny kryzys i tylko dzięki ofiarnej pracy zawodnika,
instruktora oraz kierownika dziś już sp. Henryka Dobielińskiego
przetrwała i nie doszło do jej całkowitej likwidacji. Oparcie pracy
sekcji na współpracy z młodzieżą szkolną pozwoliło na przełamanie
głębokiego kryzysu , trudności kadrowych i uzyskanie w 1975 roku awansu
do ligi okręgowej. Do najbardziej oddanych sekcji zawodników w tym
okresie należą: Marceli Czarnynoga, Jerzy Jędrzejczyk, Bernard
Anderwald, Danuta i Henryk Drob, Małgorzata Wilk, Jan Lubecki, Wiesław
Wróblewski, Józef Kaleta, Henryk Stisz, Stanisław Krawczyk, Stanisław
Bratek, Andrzej Wilk oraz inni. Bardzo trudne chwile sekcja przeżywała
ponownie po stracie Henryka Dobielińskiego. Ten niezmordowany działacz
szachowy pozostawił sekcję w bardzo dobrym stanie sportowym, lecz
zabrakło organizatora tej klasy co Pan Henryk. Próbował prowadzić
sekcję pan Jan Śmieszek, ale próby te nie dały pozytywnych rezultatów.
Sekcji groziła destabilizacja dążąca z wolna do likwidacji. Sytuacja
zmieniła się diametralnie, gdy do Klubu powrócił w 1992 roku po 10-cio
letniej nieobecności Andrzej Wilk, który grał w Kolejarzu Katowice
mającym jedną z silniejszych sekcji szachowych w Polsce. W tym czasie
sekcja zaczęła się dynamicznie rozwijać awansując w szybkim tempie z
klasy "C" do III ligi a drużyna juniorów z klasy "B" do II ligi. W 1999
roku Krzysztof Wilk i Danuta Blinke zostają powołani do kadry Polski
Juniorów i biorą udział w turnieju w Bastii na Korsyce, Duisburgu w
Mistrzostwach Świata Juniorów i Karlovych Varach w Mistrzostwach
Europy. Andrzej Wilk w latach 2003/04 zostaje trenerem reprezentacji
kolejarzy a w turnieju o Mistrzostwo Europy w Lüdwigshafen (Niemcy),
gdzie zawodnik Krzysztof Wilk zdobywa tytuł Mistrza Europy Kolejarzy.
Aktualnie prowadzi szkolenie dzieci i młodzieży w szkołach podstawowych
i gminnych w Bieruniu. W każdym roku organizuje 12 turniejów
szachowych, dla młodzieży na terenie miasta Bierunia między innymi
Memoriał im. Henryka Dobielińskiego, Mistrzostwa Szkół Podstawowych, z
okazji Dnia Dziecka Otwarte Mistrzostwa Bierunia. Andrzej Wilk jest
również członkiem Śląskiego Związku Szachowego, w latach 1995-98 był
członkiem Zarządu KS "UNIA".
Skat jest niezwykle pasjonującą
grą w karty. Bodaj nie ma rodziny śląskiej w której by nie znano zasad
tej gry. Nie inaczej jest również w Bieruniu, gdzie działa prężna
sekcja skatowa przy klubie sportowym "UNIA" Bieruń Stary prowadzona
obecnie przez niezmordowanego Franciszka Mrzyka. Franciszek Mrzyk
popularny Holdek prowadzi sekcję skatową od 1994 roku a przed nim
sekcję prowadził śp. Alojzy Tomala w latach 1987- 1994. Jeszcze
wcześniej sekcja ta była umocowana przy Radzie Pracowniczej Zakładów
Chemicznych, gdzie turnieje rozgrywano w ZDK. Prowadzili je Ludwik
Ficek, Leon Simon, Józef Zigler, Ludwik Karwat czy później Krystian
Strzeżyk. W 1984 roku nastąpiła rejestracja Polskiego Związku Skata, co
spowodowało powołanie Ligi i unormowanie zasad gry. Jest tak do dziś.
Drużyna skatowa z Bierunia Starego występowała w I lidze w 1984, 1985 i
spadła w 1986 roku awansując ponownie rok później a spadła ponownie w
1988 roku. Sekcję w tym czasie prowadził Paweł Latocha. Ponowny awans
do pierwszej ligi został wywalczony w 1991 roku by znów po roku spaść
do II ligi.
Później przez szereg lat pierwsza drużyna występowała
w rozgrywkach II ligi. Obecnie w III lidze a drugi zespół zdobył awans
również do III ligi, tak więc w sezonie 2005/2006 będziemy mieli dwa
zespoły reprezentujące Klub na szczeblu III ligi.
Sekcja prowadzi
bardzo dobrze integrację pomiędzy Starym i Nowym Bieruniem, gdyż w
klubie grają dwie drużyny złożone z graczy obu części Bierunia.
Największym
indywidualnym sukcesem sekcji skatowej jest zdobycie w 1993 roku Grand
Prix Polski przez Pawła Latochę i śmiało można nazwać Go najlepszym
zawodnikiem w Polsce w roku 1993. W turnieju Indywidualnych Mistrzostw
Polski potwierdził wysoki poziom zajmując ostatecznie 3 miejsce w
rywalizacji 312 zawodników. Ponadto był dwukrotnym wicemistrzem Polski
w latach 1992 i 93 a w 1992 był również wicemistrzem Grand Prix. Te
znakomite wyniki nie są przypadkowe, gdyż już wczesniej w 1989 roku
Paweł był drugi w bardzo silnie obsadzonym turnieju Porozumienia
Związków Zawodowych w Tarnowskich Górach - Strzybnicy (600 zawodników)
oraz wygrał Centralny Turniej Barbórkowy w 1993 r w Katowicach.
Utrzymanie się na wierzchołku "skatowej góry" przez ostatnich kilka lat
jest na pewno sukcesem skromnego zawodnik KS "UNIA", ale trzeba też
wspomnieć, że na ten sukces zapracowała również duża grupa bieruńskich
skaciorzy, których trzeba wymienić.
Należeli do niej nieżyjący już
gracze tacy jak : Konrad Hericht, Alojzy Tomala, Ludwik Ficek, Reinhold
Zigler, Ludwik Młoczek, Józef Rudzki, Kazimierz Knopek, Jan Simon, Jan
Przypaliński, Władysław Cwynar, Karol Karwat, Stefan Kubina, Teofil
Radwański oraz Wiktor Uszok, Leon Malina, Józef Ficek, Tomasz Wróbel
czy wspomniany Holdek Mrzyk. W poprzednich latach drużynę
reprezentowali również: Eugeniusz Lubecki, Jan Lubecki, Tadeusz
Łabudek, Bogdan Galoch i inni.
Co do charakterystyki Pawła Latochy
to zaczynał jak wszyscy chłopcy na Górnym Śląsku od piłki nożnej.
Ponieważ dobrze sobie radził, szybko wylądował w innych większych
klubach. Grał w II ligowych zespołach Włókniarza Pabianice, Staru
Starachowice a później w Ruchu Chorzów, ROW-ie Rybnik, Concordi Knurów,
Walcowni Czechowice, Polonii Łaziska Górne. Po zakończeniu kariery
piłkarskiej coś musiał zrobić z wolnym czasem a ponieważ w Bieruniu
Starym grało się w skata prawie wszędzie bo na grobli, za stodołami, na
miejscu dzisiejszego basenu, w Zakładowym Domu Kultury na Osiedlu a
najczęściej w nieistniejącym już ośrodku "Nowoczesna Gospodyni" tuż
obok restauracji "STYLOWA". Paweł dość szybko stał się czołowym
zawodnikiem nie tylko w Bieruniu ale i całej okolicy. Lata praktyki,
spartański tryb życia, ambicja a może i również trochę szczęścia
pozwoliły mu zdobyć najcenniejsze trofeum skaciorzy Grand Prix. W
zorganizowanych przez sekcję skatową KS "UNIA" na przełomie 1993/94
czterech dużych turniejach, z których dwa zostały rozegrane w
restauracji "STYLOWA" a dwa w kinoteatrze "JUTRZENKA". Paweł wygrał ten
największy 23 stycznia w którym brało udział 72 zawodników natomiast w
pozostałych zawsze był w czołówce.
Sekcja badmintona jest
najmłodszą sekcją Klubu, bo powstała dopiero w 1968 roku lecz już na
jubileusz 50-lecia Klubu sprawiła miły prezent awansując do I ligi.
Inicjatorami powołania do życia tej sekcji byli Eugeniusz i Norbert
Jarominowie, Henryk Skupień, oraz Ryszard Bibrzycki. Pierwszym poważnym
sukcesem tej sekcji jest zdobycie w 1971 roku w grze podwójnej III
miejsca w Mistrzostwach Polski przez debel Eugeniusz i Norbert Jaromin.
Pozyskanie przez Klub zawodniczki Doroty Szmajduch pozwala na zdobycie
w roku 1972 Mistrzostwa Śląska i awans do II ligi. Do najcenniejszych
sukcesów indywidualnych zawodników tej sekcji należy zdobycie w sezonie
1973/74 III pozycji przez Elżbietę Trojanowską oraz II pozycji przez
Adama Jaromina w klasyfikacji juniorów, mistrzostwa Polski Młodzików
przez Brunona Rducha i wicemistrzostwa juniorów przez Adama Jaromina w
sezonie 1974/75. Zawodnicy Elżbita Trojanowska i Adam Jaromin zdobywają
I klasę sportową, Gabriel Kubiaczyk, Tomasz Kisielewski II klasę
sportową a Brunon Rduch III klasę sportową. Do wyróżniających się
zawodników oprócz wymienionych w tym okresie należą Małgorzata Łoskot i
Henryk Skupień.
W 1977 roku zostaje założony w listopadzie w
Warszawie Polski Związek Badmintona z inicjatywy takich klubów jak:
Technik Głubczyce, Polonez Warszawa, Warmia Olsztyn, KS Bukowno, AZS
Wrocław, Motus Koszalin, Kolejarz Katowice i Unia Bieruń Stary. Z
ramienia naszego klubu reprezentowani byliśmy przez Eugeniusza Jaromina
i Jerzego Barcika.
W latach 1975-1985 zespół badmintonistów Unii,
obok Technika Głubczyce zaliczany był do czołowych drużyn
pierwszoligowych, w której występował przez 11 lat zdobywając w sezonie
1980/1981 Drużynowe Wicemistrzostwo Polski oraz w latach 1977-1980,
1982, 1985 - III miejsce. W latach 1988 - 1990 nastąpił masowy wyjazd
na stałe bieruńskich badmintonistów do Niemiec co spowodowało spadek do
II ligi w 1990r. W zespołach niemieckich grają tacy wychowankowie Kubu
jak: Brunon Rduch, Iwona Nabiałek-Rduch, Piotr Rduch, Piotr Czekal,
Paweł Sowa, Grzegorz Kula oraz Jerzy Gwóźdź. W 1999 roku zespół ze
względu na trudną sytuację finansową Klubu wycofał się z rozgrywek
ligowych, aby do nich powrócić w sezonie 2004/2005.
Największą
indywidualnością w Klubie był Brunon Rduch , który już jako junior w
1979 roku zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski Seniorów
powtarzając go także w roku 1981, gdzie również zdobywa zloty medal w
grze deblowej z Norbertem Węgrzynem i srebrny w grze mikstowej z Iwoną
Nabiałek. Już zresztą w 1975 roku wywalczył tytuł Mistrza Polski do lat
15 oraz tytuł Wicemistrza do lat 17. W latach 1976 - 1978 prowadzi
drużynę juniorów do zdobycia trzykrotnego Drużynowego Mistrza Polski
Juniorów. W kolejnych latach zawsze zajmuje czołowe miejsca tj. 1983
roku - Wicemistrz Polski , 1984r.- III miejsce w grze pojedynczej
deblowej i mikstowej . W 1985 wyjeżdża z kadrą Polski na miesiąc do
Chin w celu treningowym i szkoleniowym. W tym okresie jest trenerem w
klubie oraz reprezentacji Śląska. W 1986 roku wyjechał na stałe do
Niemiec. Innymi czołowymi zawodnikami sekcji byli: Piotr Czekal,
Karolina Piątek, Piotr i Karol Rduchowie, Jerzy Gwóźdź, Arlena Piekorz.
Każdy z tej grupy zawodników miał na swoim koncie znaczący sukces oraz
byli reprezentantami kadry Polski lub Śląska. Wysoki poziom sprawił ,
że brali udział w turniejach międzynarodowych między innymi w Anglii,
Holandii, Niemczech, Francji, Węgrzech, Czechach. Ojcem chrzestnym tych
znaczących sukcesów był Eugeniusz Jaromin, który w latach 1975-1977
zostaje trenerem kadry narodowej oraz jest Przewodniczącym Wydziału
Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Badmintona. Od 1982 - 1994 zostaje
Wiceprezesem OZBAD w Katowicach , członek Zarządu KS "UNIA" przez 15
lat. W 1990 roku od początku sekcję zaczęła odradzać Arlena Piekorz
wraz z Karoliną Piątek, Wojtkiem Jarnotem, Iwoną Czają i Grzegorzem
Radeckim. W tym okresie do dnia dzisiejszego już tak znaczących
sukcesów nie odnoszono. Największe sukcesy odnosiły zawodniczki
Karolina Piątek i Arlena Piekorz między innymi zajęły III miejsce w
grze deblowej na Olimpiadzie Młodzieży we Wrocławiu, w Mistrzostwach
Polski były na V pozycji. Karolina Piątek zdobywała trzykrotnie brązowe
medale w grze podwójnej na Mistrzostwach Polski w latach 1986-1988 z
Brunonem Rduchem i Elżbieta Grzybek. Arlena Piekorz była medalistką
Młodzieżowych Mistrzostw Polski w grze pojedynczej i podwójnej oraz
mikstowej. W latach 1992-1996 kilkakrotnie wygrywała turnieje
ogólnopolskie, zajmując na liście klasyfikacyjnej 4 miejsce w roku
1994. Uczestniczyła w wielu turniejach międzynarodowych między innymi w
Paryżu, Moskwie, wielokrotnie w Niemczech, Czechach i Słowacji. W tym
czasie sekcja posiadała dużo kontaktów z klubami zagranicznymi: z
Halle-Nuestadt, Greiswald, Hamburg, Löhne, Frankfurt oraz Koszyce,
gdzie wyjeżdżała corocznie na turnieje. Od 1994 roku kiedy w Bieruniu
powstała duża hala sportowa rozpoczęto organizowanie turniejów dla
oldbojów Klubu, w których licznie uczestniczą byli zawodnicy sekcji,
turnieje z okazji "Dnia Dziecka. Obecnie kierownikiem sekcji jest
Arlena Trecka, treningi są prowadzone na hali sportowej w Bieruniu.
Głównym celem jest osiągnięcie jak najlepszych wyników i rozbudowanie
pracy z młodzieżą. Drużynę obecnie tworzą: Grzegorz Radecki, Szymon
Kostka, Piotrek Watoła, Tomek Sajdok, Przemek Wyszkowski, Paweł Baron,
Kasia Sajdok, Marta Porwit i Arlena Trecka, którzy w sezonie 2005/2006
wystartują ponownie w rozgrywkach II ligi. Warto zaznaczyć, iż w
sezonie 2004/2005 zawodnicy Piotr Watoła, Przemysław Wyszkowski w
Mistrzostwach Śląska zajęli III miejsce w grze deblowej, a
Mistrzostwach Polski Juniorów w Głubczycach IX miejsce; Szymon Kostka
uczestniczył w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski zajmując IX miejsce.
Przytoczona
krótka historia działalności Klubu i jego sekcji zawiera działalność
nie tylko sportową. Znane są również zamiłowania artystyczne członków
Klubu, gdyż niejednokrotnie spotkania po meczowe oraz organizowane
festyny i zabawy taneczne organizowane przez Klub zamieniały się w
urocze widowiska, na których społeczeństwo Bierunia mogło podziwiać
śpiew, recytowanie wierszy oraz popisy zręczności zawodników w
spontanicznie przygotowanych repertuarach. Sportowców zawsze cechowała
skłonność do żartów i wymyślania różnorakich zabaw. Takim przykładem
mogą być chrzty nowych członków czy adeptów, które odbywały się na
obozach sportowych.
Dla przykładu chrzest piłkarzy na obozie w
Brennej w 1998 roku przygotowany przez starszyznę piłkarską był świetną
zabawą a ponadto rozluźniał napiętą atmosferę monotonii codziennych
zajęć i znacznego wysiłku jakim poddawane są organizmy zawodników na
takich zgrupowaniach. Przytoczony poniżej jeden z jego elementów
przesłany na ręce ówczesnego Burmistrza Bierunia Alojzego Palowskiego
brzmiał tak:
RACIBÓRZ 25.01.1998 rok
WÓJTOSTWO NA BIERONIU DOBRODZIEJU ALOJZY!
W imię Boże; Amen!
My
Książe Opawsko-Raciborski JAN z bożej pomocy, pragnymy wielmżnego
poddanego Alojzego tym skryptym zapewnić i dać przizwolynie, by w
pierwszo sobota po św.DOROCIE ochrzcić niywiernych fussbalspilerów w
miejscowości BRYNNA, kaj Waszo chorągiew piłkarsko pod dowództwem
niyzmordowanego RICHATKA wyruszyła na ćwiczynia w Beskidy do krainy
mojigo kuzyna HYNRYKA, Księcia Cieszyńskigo.
Jest żech tyż
niyzmiernie rod, że moga już do Waszego Wójtostwa w Bieroniu napisać,
bo łońskiego roku straszno nos powódź nawiedziła i ni mogli my znolyźć
inkaustu, ani gysigo piora nikaj niy szło dostać - bo gysi nom poszły z
wodom. Dowiedziołek się od kupców krakowskich, że Wos w Bieroniu zaloła
Przymsza do kupy z Wisłom i tyż mocie szkody.
Cieszy mie zaś
decyzjo, że jako Wójt, kiery mo dwie chorągwie, na ćwiczynia posłoł ta
znacznie starszo z 1925 roku, a mnie szczególnie blisko, bo mo barwy
bioło-niybieskie.
Jużci doszły mie słuchy, że dwie drużyny
giermków pod dowództwym czcigodnego JAJA z Kopca i GRZEGORZA Chełmioka
posłaliście na moje ziymie do GŁUBCZYC.
Te młode Wasze giermki
mogą mi narobić pieroństwa, bo moje dziołchy takich wyzgiernych
karlusów jeszcze niy widziały a musza ci drogi ALOJZIE wspomnieć, że
poru może niy wrocić do dom. Niy bier tego tak poważnie, bo jak by się
tak miało stać, to niy bydom się mieli na moich ziymiach źle - to Ci
moga zawsze zagwarantować.
Jo się rozpisoł co do Waszych giermkow,
a Wasza szpica fussbalspilerów na pewno musi być uzupełniono. Konieczny
jest chrzest, bo wiysz dobrotliwy Alojzie, że bez tego obrządku ni może
być dobrze. Pamiyntosz jak my w 1387 roku nadawali Wom Wójtostwo, to my
napisali: "w piyrwszy wtorek po św. DOROCIE" no i sie to stało faktym
dokonanym na pora wiekow. Teraz poczciwy ALOJZIE nakazuja odbyć chrzest
fussbalspilerów w piyrwszo sobota tyż, po św. DOROCIE, aby wszystkie
znaki na ziymi i niebie zostały tak samo zapisane i wypełniła sie moja
wola.
A na świadków tego chrztu i dokonanego dzieła biera: JORGA z
Rynku, WIESŁAWAz Fabryki, RICHATKA z Pioskow, JASKA z Łysiny i masera
DAMIANA z Gorki.
Cołko oprawa i przigotowanie chrztu powierzom
komisyji w składzie: BONIEK z Kopca, MIREK z Tychow, KAWKA z Osiedlo,
TADZIK z Zarzyny, JORG Wiśnia i jeszcze poru starszych z Waszej
bioło-niybieskij - zawsze wiernyj chorągwi.
Tak czyńcie zawsze a bydziecie się mieli dobrze!
My JAN Książę Opawsko-Raciborski
W
pierwszo sobota po św. DOROCIE dnia 7 lutego 1998 roku w miejscowości
Brynna na ziymi cieszyńskij zostali ochrzczeni i otrzimali wszelkie
prawa prawowitych fussbalspilerów bioło-niybieskij chorągwi
nastympujący grocze:
1. Damian NYGA z Jaroszowca - łobrońca,
2. Grzegorz BOGDAN z Tychów - atakowiec,
3. Marcin KUŚMIERZ z Tychow - torman,
4. Andrzej WYROBA z Miyndzyrzyczo - pomocnik,
5. Wojciech KULA z Bieronia Nowego - atakowiec.
Myśli Księcia spisoł
a potym przeczytoł:
Jorguś Barcik
Każde
pokolenie sportowców wyjeżdżało na obozy przygotowawcze wielokrotnie,
najczęściej w góry a zawsze kończyły się chrztem nowych członków.
Wszystko toczyło się i toczy niezmiennie od lat, ale oprawa zależała od
pomysłowości i sprytu tych najstarszych, najbardziej doświadczonych
zawodników.
W roku 2005 jubileuszowym Zarząd Klubu w ramach
imprez z okazji 80-lecia zorganizował 2 maja III Memoriał śp. Tadeusza
Moszkowicza. Komitet organizacyjny składający się z czterech osób:
Edwarda Dziegciarczyka, Zygmunta Karakuszki, Henryka Latochy i Jerzego
Barcika zorganizował imprezę poświęconą zmarłemu przed 2 laty
wspaniałemu człowiekowi, lekarzowi chirurgowi, sędziemu II ligowemu,
byłemu lekarzowi Górnika Zabrze i reprezentacji Polski, wychowawcy
młodzieży. Rozegrano tradycyjnie mecz pomiędzy reprezentacją sędziów
Podokręgu Tychy a reprezentacją dziennikarzy Górnego Śląska
wzmocnionymi byłymi piłkarzami I-ligowych zespołów. Po spotkaniu
piłkarskim w sali Domu Zbornego ZTS "ERG-BIERUŃ" S.A. odbyła się
akademia w której wzięli między innymi udział: Antoni Piechniczek -
były trener reprezentacji Polski a obecnie Wiceprezes PZPN, Werner
Rynski - profesor Uniwersytetu z Freiburga, inicjator partnerstwa
pomiędzy Bieruniem a niemieckim Gundelfingen, Jan Wieczorek -
Przewodniczący Rady Miejskiej, Wiceburmistrz Jan Podleśny, Janusz
Pichlak z TVP, Janusz Tychy z TV Katowice. Podczas spotkania małżonce
śp. Tadeusza, pani Barbarze Moszkowicz organizatorzy wręczyli obraz
przedstawiający budynek Klubu "UNIA" (praca Barbary Precz) wraz z
podpisami wszystkich uczestników Memoriału. Świetnie przygotowana sala
wraz z poczęstunkiem wystawionym przez firmę "HOSTEL", której Prezesem
jest Bernadeta Cichocka zrobiła wrażenie na gościach, którzy
prześcigali się w komplementach. Trzeba również powiedzieć, że
fragmenty tej imprezy były pokazywane w ten sam dzień w serwisach
wiadomości TV Katowice autorstwa Janusza Tychy.
Kolejną imprezę w
ramach jubileuszu Zarząd zorganizował 3 września a więc w dzień meczu
POLSKA - AUSTRIA (3 - 2). Zamiarem Zarządu było zorganizowanie meczu
dziennikarzy polskich i austriackich, jednak po rezygnacji austriaków
dziennikarze zmierzyli się z reprezentacją trenerów klubów z Górnego
Śląska. Jerzy Dusik tak opisał tę imprezę na łamach tyskiego "Echa":
"BIERUŃ NA FALI".
Takich gości w 80-letniej historii klubu
działacze Unii jeszcze nie mieli. Jadący na mecz POLSKA - AUSTRIA
dziennikarze z całej Polski zatrzymali się w Bieruniu Starym, żeby
zagrać z trenerami pierwszo i drugoligowych klubów województwa
śląskiego.
Na boisku zobaczyliśmy między innymi Waldemara
Fornalika i Marka Bębna szkoleniowców Odry Wodzisław, Dariusza
Fornalaka prowadzącego Ruch Chorzów i trójkę trenerów Zagłębia
Sosnowiec: Krzysztofa Tochela, Bogdana Pikutę i Waldemara Włosowicza.
Dodajmy do tego grona, znanych przed laty piłkarzy ekstraklasy Albina
Wirę i Stanisława Gawędę, Sławomira Palucha, Mariana Wasilewskiego oraz
hokeistę Dariusza Wieczorka obecnie drugiego trenera hokejowej ekipy
mistrza Polski GKS Tychy, a będziemy mieli obraz piłkarskiej układanki.
Gościnnie wystąpił w tym meczu stały bywalec piłkarskich spotkań
Klaudiusz Sevkovic.
Mecz prowadzony przez Aleksandra Frejowskiego,
Elżbietę Gryzło i Michała Kurka okazał się niezwykle interesujący,
zacięty i wyrównany. Dziennikarze po golach Wojciecha Słonia i Pawła
Zimończyka na przerwę schodzili, prowadząc 2-0. Co prawda Krzysztof
Tochel zdobył kontaktowego gola, ale w odpowiedzi Klaudiusz Sevkovic
trzeci raz pokonał Marka Bębna i ustalił rezultat na 3-1.
Po meczu
dziennikarze oblegali Henryka Latochę. Najsłynniejszy wychowanek UNII
Bieruń Stary, obchodzącej 80-lecie istnienia, grał w RAPIDZIE Wiedeń
razem z Hansem Kranklem. Z obecnym selekcjonerem Austrii zjadł kolację
w przeddzień meczu na Stadionie Śląskim, wspominając przy okazji stare,
wspólne piłkarskie dzieje. Bezpośrednia relacja z tego spotkania w
Bieruniu, dzięki wywiadowi Pawła Sikory i Wojciecha Słonia, była na
falach Radia RMF FM.
W spotkaniu piłkarskim udział wzięli:
Trenerzy:
Marek Bęben - Dariusz Fornalak, Leszek Jaźwiecki, Sebastian Radek,
Krzysztof Tochel, Waldemar Włosowicz, Waldemar Fornalik, Marian
Wasilewski, Władysław Szngiera, Andrzej Grygierczyk, Jacek Sroka oraz
Robert Bęben, Patryk Trybulec, Romuald Mączka.
Dziennikarze: Jerzy
Dusik - Dariusz Wieczorek, Stanisław Gawęda, Paweł Sikora, Bogdan
Pikuta, Sławomir Paluch, Albin Wira, Paweł Zimończyk, Zbigniew
Cieńciała, Wojciech Słoń, Klaudiusz Sevkovic oraz Rafał Zaremba,
Krzysztof Zioło, Krzysztof Skrzypczak.
10 września w ramach
jubileuszu rozegrany został turniej oldboyów z udziałem czterech
drużyn: PIASTA Bieruń Nowy, MKS Lędziny, GTS Bojszowy i UNII Bieruń
Stary. W pierwszym meczu pomiędzy Unią a GTS Bojszowy padł wynik
remisowy 1 - 1 a bramki strzelili Berger i Gniza, w karnych Bojszowy
były lepsze (3 - 2) i to oni awansowali do finału. W drugim meczu
również uzyskano ten sam rezultat 1 - 1, bramki zdobyli Durok dla
Piasta i Wowro dla Lędzin, W karnych wygrały Lędziny 4 - 2. W finale
drużyna Lędzin pokonała Bojszowy 2 - 1 bramki Wowro, Urbańczyk a dla
pokonanych Czarnynoga. W meczu o trzecie miejsce Piast pokonał Unię 1 -
0 a zwycięską bramkę zdobył Durok. Po turnieju wszyscy uczestnicy
spotkali się na tarasie przy grilu i małym jasnym.
Następną
imprezą jubileuszową to główne obchody 80-lecia w dniu 17 września,
które rozpoczęły się meczem ligi okręgowej z odwiecznym rywalem zza
miedzy MKS Lędziny, które to zawody rozegrane na naszym boisku o godz.
11,00 nasz zespół przegrał nieznacznie 0 - 1. O godzinie 16,00 w
kościele pw. Św. Bartłomieja Ap. została odprawiona msza przez ks.
Proboszcza Waleriana Ogiermana. O godz. 17,30 rozpoczęła się uroczysta
akademia, na której zostały wręczone odznaczenia państwowe i
poszczególnych związków sportowych dla najbardziej zasłużonych
działaczy a po niej biesiada śląska, na której uczestnicy mogli
pośpiewać zapomniane piosenki, które przed dawnymi laty śpiewali nasi
sportowcy na obozach i imprezach sportowych a zostały uwiecznione w
specjalnie na tę okazję przygotowanym śpiewniku.
Uroczystą akademię otwarł Prezes Jan Rudzki witając przybyłych gości zaproszonych:
- Wicewojewodę Śląskiego - Andrzeja Waliszewskiego,
-
Wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Śląskiego, Wiceprezesa
Polskiego Związku Piłki Nożnej, trenera reprezentacji Polski, który
dwukrotnie awansował do Mistrzostw Świata - Antoniego Piechniczka,
- Starostę Powiatu Bieruńsko-Lędzińskiego - Piotra Czarnynogę,
- Wiceburmistrza Miasta Bierunia - Jana Podleśnego,
- Prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej - Rudolfa Bugdoła
-
Długoletniego zawodnika, prezesa, wychowawcę młodzieży, artystę
samouka, społecznika obecnie Przewodniczącego Rady Miejskiej Bierunia -
Jana Wieczorka,
- Radnego Sejmiku Województwa Śląskiego - Józefa Bergera,
- Prezesa, Dyrektora Generalnego ZTS "ERG-BIERUŃ" S.A. członka Zarządu naszego Klubu - Jerzego Olka.
Następnie
powitał przybyłych samorządowców, dyrektorów okolicznych zakładów,
prezesów klubów, najstarszych zawodników i wszystkich zgromadzonych na
tym jubileuszu.
Kolejnym punktem była minuta ciszy upamiętniająca wszystkich tych, którzy od nas odeszli.
Po
chwili zadumy Prezes przekazał prowadzenie dalszej części uroczystości
panu Józefowi Bergerowi, który już jako Przewodniczący Jubileuszu
poprosił Starostę Piotra Czarnynogę o przedstawienie historii i dorobku
KS "UNIA" Bieruń Stary.
Po wystąpieniu Starosty przystąpiono
do wręczenia odznaczeń państwowych i poszczególnych związków
sportowych. Odznaczenia państwowe wręczał Wicewojewoda Andrzej
Waliszewski i Wiceprzewodniczący Sejmiku trener Antoni Pieczniczek.
Krzyż Oficerski Orderu odrodzenia Polski otrzymał - Jan Wieczorek.
Złote Krzyże Zasługi otrzymali:
Jerzy Barcik, Henryk Bobla, Eugeniusz Jaromin, Henryk Latocha, Franciszek Mrzyk, Eugeniusz Pluta i Andrzej Wilk.
Srebrne Krzyże Zasługi otrzymali:
Ryszard
Miernik, Arlena Trecka, Maria Wróbel (nieobecna z powodu ślubu córki),
Brunon Rduch (odznaczenie jest do odbioru w ambasadzie RP w Berlinie).
Brązowa
odznaka "Za Zasługi dla Sportu" - odznaczenie przyznawane przez
Ministerstwo Edukacji i Sportu otrzymali: Janusz Baron, Józef Berger,
Piotr Czarnynoga, Adam Duczmal, Krzysztof Ficek, Ludwik Jagoda
(nieobecny z powodu pobytu w Niemczech), Henryk Kulski, Jerzy Olek,
Stanisław Piontek, Jan Rudzki i Eugeniusz Wróbel.
Odznaczenia Polskiego Związku Piłki Nożnej i Śląskiego Związku Piłki Nożnej wręczali Antoni Piechniczek i Rudolf Bugdoł;
Złotą Honorową Odznakę PZPN otrzymał Jerzy Barcik.
Srebrne Odznaki Honorowe PZPN otrzymali:
Gerard Benski, Edmund Godzik, Zbigniew Kozik, Henryk Kryłut i Augustyn Łabuś.
Brązową Odznaką Honorową PZPN wyróżniono:
Henryka
Boblę, Henryka Gawlika, Wiesława Kędziorę, Antoniego Piekorza, Józefa
Piekorza, Zygmunta Pietrzaka, Krystiana Strzeżyka, Ryszarda Strzeżyka,
Zygmunta Śliwińskiego, Romana Taistrę, Teodora Taistrę i Andrzeja
Wilka.
Złotą Odznaką Honorową Śląskiego ZPN wyróżniono:
Grzegorza Bizackiego, Wiktora Fabiana, Henryka Feldera, Jerzego
Koziorza (ze względu na paraliż kolegi odznakę zawieziono do domu),
Eugeniusza Latuska, Tadeusza Moskwę i Janusza Stencla.
Srebrną
Odznaką Honorową Śląskiego ZPN odznaczono: Henryka Bednorza, Romana
Biolika, Grzegorza Broncla, Piotra Gawlika, Wojciecha Knapczyka, Marka
Kściuczyka, Leonarda Lyskę, Zdzisława Mizerskiego, Alojzego Piekorza i
Arlenę Trecką.
Brązową odznaką Honorową Śląskiego ZPN
odznaczono: Bogdana Blanka, Piotra Błażka, Krystiana Grzesicę, Jerzego
Śliwińskiego i Bogdana Wilka.
Po piłkarzach kolej przyszła na
skaciorzy. Odznaki wręczał Wiceprezes PZS Piotr Widłok wraz z Prezesem
Okręgu Tychy Krzysztofem Kołodziejczykiem.
Złotą Odznakę Polskiego Związku Skata otrzymali:
Jerzy
Barcik Jerzy Goralczyk, Paweł Latocha, Marian Lach, Franciszek Mrzyk,
Jan Rudzki, Tomasz Wróbel i Bogdan Zyga. Jerzy Barcik, Franciszek Mrzyk
oraz Jan Rudzki otrzymali jeszcze okolicznościowe znaczki Polskiego
Związku Skata.
Srebrną Odznakę Polskiego Związku Skata otrzymali:
Józef Ficek, Edward Jarnot, Jan Lubecki, Leon Malina, Czesław Piekorz, Gerard Przypaliński, Władysław Zalewa.
Po
skaciorzach kolej przyszła na wręczenie odznaczeń dla zawodników i
działaczy sekcji szachowej. Odznaczenia Wręczał Prezes Śląskiego
Związku Szachowego - Ireneusz Szczygieł.
Srebrną odznakę Polskiego Związku Szachowego otrzymali:
Andrzej Gromada, Tadeusz Kubicki, Adam Wilk i Krzysztof Wilk.
Brązową odznakę Polskiego Związku Szachowego otrzymali:
Kazimierz
Dobrzański, Ewa Drob, Henryk Drob, Łukasz Drob, Janusz Klimecki, Marek
Kściuczyk, Łukasz Kubicki, Milena Kubicka, i Joanna Szymocha.
Odznaczenia sekcji Badmintona wręczał Prezes Śląskiego Związku Badmintona - Jarosław Ociepa.
Brązowymi
odznakami Polskiego Związku Badmintona zostali wyróżnieni: Iwona
Hamerla, Adam Jaromin, Szymon Kostak, Karol Rduch i Renata Rduch.
Po
wręczeniu odznaczeń państwowych związkowych i wyróżnień głos zabrał w
imieniu odznaczonych Jan Wieczorek, który podziękował władzom
państwowym i władzom związków sportowych, za pamięć, za przyznane
odznaczenia i docenienie trudu kolejnych pokoleń działaczy naszego
Klubu.
Następnie głos zabrali: Wicewojewoda Andrzej Waliszewski,
Wiceprzewodniczący Sejmiku Śląskiego Antoni Piechniczek, Prezes ZTS
"ERG-BIERUŃ" S.A. Jerzy Olek, Prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej
Rudolf Bugdoł, Prezes Podokręgu Tychy Henryk Kula, reprezentant
starszyzny zawodniczej Stanisław Piontek, Wiceprezes Polskiego Związku
Skata Piotr Widłok, Prezes Śląskiego Związku Szachowego Ireneusz
Szczygieł, Prezes Ślaskiego Związku Badmintona Jarosław Ociepa.
Po
wystąpieniach gości Przewodniczący uroczystości Józef Berger odczytał
listy gratulacyjne nadesłane przez Prezydenta RP Aleksandra
Kwaśniewskiego, Ambasadora RP Szwajcarii i Księstwa Lichtensteinu
Janusza Niesyto, Prezesa PZPN Michała Listkiewicza, natomiast list
gratulacyjny Stowarzyszenia Miłośników 600-letniego Bierunia odczytał
Jan Janik.
Kolejnym i ostatnim aktem uroczystości było wręczenie
przez Prezesa Klubu, Wicewojewodzie Andrzejowi Waliszewskiemu i
Wiceprezesowi PZPN Antoniemu Piechniczkowi, akwarele przedstawiające
budynek klubowy "UNII" namalowane przez Barbarę Precz. Zaraz po samym
wręczeniu obrazów i krótkich podziękowaniach wojewody Waliszewskiego i
prezesa Piechniczka uczestnicy gromkimi oklaskami nagrodzili
obdarowanych.
Przewodniczący Józef Berger po tym ostatnim
akcie akademii zaprosił wszystkich uczestników do zwiedzenia
przygotowanej wystawy, prezentującej dorobek osiemdziesięciu lat
działalności Klubu, oraz do uroczystego wbicia symbolicznych gwoździ i
na przygotowany posiłek na sąsiedniej sali. O godzinie 20,00 rozpoczęła
się "Biesiada Śląska" prowadzona przez zespół "Bajery" oraz
niezmordowanego Stanisława Piontka. Tuż po północy cała sala odśpiewała
100 lat Henrykowi Kryłutowi, który już 18 września obchodził swoje
kolejne urodziny. Solenizanta, najbliżsi koledzy przy stole, długo
trzymali wysoko na krześle, a sam pan Henryk był mocno wzruszony tą
chwilą, którą zgotowali w ramach jubileuszu jego uczestnicy. Śpiewy i
zabawa trwała do białego rana.
Nazajutrz rano w niedzielę, część
uczestników wczorajszych uroczystości spotkało się przy piwie w
"Dziupli", na rynku i kontynuowało pod komendą Stanisława Piontka
śpiewanie piosenek, co wzbudziło znaczne zainteresowanie innych
bywalców tej karczmy a niektórych wprawiało w zdumienie.
Należy
jeszcze wspomnieć, że nieobecni na uroczystościach 80-lecia Maria
Wróbel i Ludwik Jagoda odznaczenia odebrali na sesji Rady Miejskiej w
dniu 29 września a wręczał je w imieniu Prezydenta RP Starosta
Bieruńsko-Lędziński Piotr Czarnynoga.
Praca Klubu i jego
osiągnięcia zawsze związane były z bezinteresowną pracą ofiarnych
działaczy. Wielu spośród nich odeszło od nas na zawsze, wielu pozostało
działaczami bezimiennymi. Do najbardziej oddanych działaczy w okresie
jego działalności zaliczyć należy: Jana Kubanka, Jerzego Tyrola,
Wiktora Ryboka, Karola Brajera, Wincentego Rygułę, Rudolfa Piprka,
Tadeusza Glazera, Wiktora Załachowskiego, Bronisława Zielińskiego,
Franciszka Penszora, Walentego Stachonia, Stanisława Młocka, Jerzego
Karwatha, Alojzego Kapicę, Alfreda Tomasia, Franciszka Plewnioka,
Klemensa Latochy, Henryka Dobielińskiego, Tomasza Rogalskiego,
Marcelego Czarnynogi, Leona Simona, Józefa Rozmusa, Józefa Honca,
Franciszka Kuliberdę, Karola Karwata, Ludwika Ficka, Izydora i Dominika
Kalków, Jana Wieczorka, Marka Pawlaka oraz tych młodszych: Jerzego
Barcika, Krystiana Strzeżyka, Franciszka Mrzyka, Andrzeja Wilka, Arlenę
Trecką, Grzegorza Broncla, Leonarda Lyskę, Eugeniusza Latuska, Janusza
Barona, Jana Rudzkiego, Zygmunta Śliwińskiego, Romana Biolika, Henryka
Boblę, Marka Kściuczyka, Wojciecha Knapczyka, Eugeniusza Wróbla,
Jerzego Olka, Krystiana Grzesicę i wielu wielu innych.